Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Nowe nagrania. "Musieliśmy mieć akceptację pana Kaczyńskiego"

Warszawa

Kujda: po każdym naszym spotkaniu jechałem do pana KaczyńskiegoTVN24
wideo 2/3

Nowe taśmy zaprzeczają twierdzeniom Jarosława Kaczyńskiego, że między nim a biznesem Srebrnej jest mur - podaje wtorkowa "Gazeta Wyborcza". Dziennik publikuje stenogram i nagranie z rozmowy austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera z Kazimierzem Kujdą, szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, byłym prezesem spółki Srebrna. - Cały czas musiałem chodzić do prezesa Kaczyńskiego, rozmawiać, żeby się zgodził - mówi Kujda w opublikowanej rozmowie o czasach, kiedy kierował spółką.

"Wyborcza" publikuje we wtorek stenogram i nagranie z rozmowy austriackiego biznesemena Geralda Birgfellnera z Kazimierzem Kujdą, szefem Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska z czerwca 2018 roku. Odbyła się więc jeszcze przed zawieszeniem inwestycji w wieżowce K-Towers, o których była mowa na poprzednich, opublikowanych przez "GW" nagraniach.

CZYTAJ WIĘCEJ O TAŚMACH KACZYŃSKIEGO W TVN24.PL

Jak twierdzi gazeta, "nowe taśmy zaprzeczają twierdzeniom Jarosława Kaczyńskiego, że między nim a biznesem Srebrnej jest mur". Mają też "stawiać pod znakiem zapytania deklaracje majątkowe prezesa, który twierdzi, że nie prowadzi działalności gospodarczej".

"Wszystko musiało się dziać, powiedzmy, za zgodą pana Kaczyńskiego"

"GW" pisze, że Kazimierz Kujda, który nie jest prezesem Srebrnej od 2015 roku (zastąpiła go jego żona), prowadził negocjacje w imieniu spółki.

Kujda z Birgfellnerem znają się od kilku lat, bo biznesmen wcześniej planował już inwestycje ze Srebrną.

Jak pisze "Wyborcza", przy okazji czerwcowej (2018 r.) rozmowy o najnowszym projekcie dwóch wież wspominają dawne czasy. Kujda opisuje, jak po każdej z rozmów jechał "do pana Kaczyńskiego".

O innym projekcie mówi: - Tłumaczyłem mu (Kaczyńskiemu - red.) wszystko, w szczegółach. I długo wszystko było akceptowane przez niego, ale na koniec powiedział: nie.

"Musieliśmy mieć akceptację pana Kaczyńskiego"

W rozmowie, do której dotarła "Wyborcza", Kujda opisuje sytuację we władzach Srebrnej, gdy sam nią kierował: - Cały czas musiałem chodzić do prezesa Kaczyńskiego, rozmawiać, żeby się zgodził.

- Musieliśmy mieć akceptację pana Kaczyńskiego i robiliśmy to za plecami pani Goss [Janina Goss, w zarządzie spółki od 2012 r., działaczka PiS, znajoma prezesa]. Ona co kilka dni sprawdzała rachunek bankowy i jeśli zobaczyła, że wydaliśmy 20-30 tysięcy na małe kroki w tym projekcie, robiło się strasznie. Była wojna - opisuje Kujda, cytowany przez "GW".

Według dziennika, z rozmowy wynika też, że PiS "podzieliło się na dwie frakcje" w sprawie inwestycji w wieżowce.

Wieżowce Srebrnej "bardzo ważne dla Polski, dla naszej historii, dla wszystkiego"

Jak wskazuje "GW", przy projekcie K-Towers Kaczyński również miał być ostatnią instancją, człowiekiem, od którego zależy powodzenie inwestycji.

- To jest bardzo ważne dla Polski, dla naszej historii, dla wszystkiego - mówi na nagraniu o dwóch wieżach Kujda. Birgfellner cytowany przez gazetę zachwyca się, że wieże będą "wyglądały jak bliźnięta".

Jak podaje "GW", Kujda obiecywał, że pomoże Austriakowi w negocjacjach ze Srebrną, lecz nic z tego nie wyszło. Inwestycja została zawieszona, co wynika z opublikowanych w zeszłym tygodniu nagrań.

ads/adso