Nocna kąpiel w jeziorku 7 godzin po tragedii

Warszawa

Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl16-latek utonął w jeziorku Czerniakowskim

Raptem 7 godzin po tragicznym wypadku w Jeziorku Czerniakowskim pojawili się kolejni bezmyślni pływacy. Stołeczny WOPR o 1 w nocy asekurował nierozsądnych plażowiczów.

Poniedziałkowa tragedia w Jeziorku Czerniakowskim nie nauczyła niczego warszawiaków. Wystarczyło kilka godzin po śmiertelnym wypadku 16-latka, który utonął podczas kąpieli, by w nocy z poniedziałku na wtorek, w wodzie pojawili się kolejni bezmyślni pływacy.

"Przyjechali odpocząć"

- Przejeżdżaliśmy obok jeziorka i chcieliśmy sprawdzić, czy nikt się nie kąpie. Jak się okazało o 1 w nocy na środku jeziora pływały 3 osoby. Oświetliliśmy, więc wodę i poprosiliśmy o spłynięcie na brzeg. Nierozsądni plażowicze twierdzili, że "Przyjechali odpocząć". Nie pływali zbyt dobrze – opowiada Tomasz Draczyński z stołecznego WOPR, który brał udział w akcji.

Na miejsce wezwana została straż miejska i policja. Młodym ludziom w wieku od 17 do 20 lat zostały wlepione mandaty na podstawie art. 55 Kodeksu Wykroczeń z powodu pływania pomimo umieszczonego na brzegu zakazu kąpieli.

WOPR czuwa

- Jak widać, zawodzi wszelki rozsądek - nocna kąpiel, w miejscu niedozwolonym, bez nadzoru. Najbardziej przeraża fakt, że raptem 7 godzin wcześniej, w tym właśnie miejscu doszło do utonięcia - informuje Mikołaj Kobos, rzecznik prasowy stołecznego WOPR i zapewnia, że ratownicy będą starać się pojawiać w tych miejscach, które mieszkańcy wykorzystują do kąpieli. Również tych objętych zakazami.

band//ec