Niewidomy student nie dostanie wyższej renty

Warszawa

| Polska Agencja Prasowafot TVN24

Warszawski sąd oddalił w poniedziałek wniosek Filipa Zagończyka - niewidomego studenta, który dwa i pół roku temu wpadł pod pociąg metra - o ustalenie mu renty na czas procesu. Powodem jest to, że ubezpieczyciel dobrowolnie wypłaca studentowi 7 tys.zł.

Poszkodowany student we wrześniu zeszłego roku złożył pozew przeciwko Metru Warszawskiemu i PZU. Domaga się miesięcznej renty w wysokości 14,5 tys. zł oraz zwiększenia kwoty zadośćuczynienia.

Obok głównego żądania pozwu pełnomocnik studenta wniósł też o zabezpieczenie powództwa, czyli wypłatę zwiększonej renty jeszcze przed zakończeniem procesu i wydaniem prawomocnego orzeczenia, bo proces może potrwać dłuższy czas.

Sąd nie dostał rachunków

W poniedziałek sąd oddalił ten wniosek. - Strona pozwana dobrowolnie płaci panu powodowi 7 tysięcy zł miesięcznie, więc istota zabezpieczenia powództwa została spełniona - powiedziała sędzia Agnieszka Bedyńska-Abramczyk uzasadniając decyzję.

Sąd stwierdził, że Zagończyk nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających jego słowa, ile wydaje na rehabilitację, ile na leki, ile na dojazdy taksówkami. - O tym jak często i w jaki sposób należy się rehabilitować nie decyduje sam powód, lecz lekarze - podkreśliła sędzia.

Nie wyczuł krawędzi peronu

Do wypadku, szeroko opisywanego przez media, doszło na stacji metra Centrum 17 września 2008 r. Niewidomy student dziennikarstwa (obecnie jest na V roku UW, tuż przed obroną pracy magisterskiej) wpadł pod wjeżdżający na stację pociąg - nie wyczuł laską krawędzi peronu. Student w wypadku odniósł bardzo ciężkie obrażenia - stracił nogę, nieomal zginął. Specjalistyczne leczenie przechodził w Szwajcarii.

Od Metra Warszawskiego i PZU - jak już wcześniej informowały media - Zagończyk otrzymał ponad 80 tys. zł odszkodowania i 500 tys. zł zadośćuczynienia oraz siedem tys. zł miesięcznej renty. - Po dwóch latach negocjacji z PZU, ubezpieczyciel nie spełnił w sposób satysfakcjonujący oczekiwań powoda w zakresie odszkodowania, renty, zadośćuczynienia, dlatego zdecydowaliśmy się skierować pozew do sądu. Z kolei Metro Warszawskie informowało, że jego ubezpieczycielem jest PZU i nie brało udziału w rozmowach - informowała we wrześniu PAP kancelaria prawna reprezentująca studenta.

Gdy sąd przesłuchiwał dwa tygodnie temu Zagończyka zeznawał on, że dotychczasowe świadczenia nie są wystarczające i musi ograniczać zakupy specjalistycznych leków. Jak dodał, olbrzymie środki pochłania prowadzona kilka dni w tygodniu rehabilitacja oraz transport, gdyż w obecnym stanie zdrowia nie może poruszać się samodzielnie i bez opieki poza domem.

Zdaniem pełnomocników pozwanych - Metra i PZU - zwiększenie renty nie jest konieczne, bo powód korzysta z niepublicznych ośrodków opieki zdrowotnej "z najwyższej półki". Student replikował, że w ramach publicznej opieki zdrowotnej rehabilitacja, jaką przechodzi, często nie jest możliwa.

Oddalenie w poniedziałek przez sąd wniosku o zabezpieczenie powództwa, czyli wypłatę zwiększonej renty jeszcze przed zakończeniem procesu, nie przesądza o końcowym wyniku sprawy, która cały czas toczy się przed tym sądem. Kolejny termin rozprawy został wyznaczony już wcześniej na 5 października.

Metro się zmienia

Po wypadku, któremu uległ student, w warszawskim metrze zaczęto na peronach instalować wypukłe oznaczenia, które mają ostrzegać niewidomych o zbliżaniu się do krawędzi peronu. Na stacji Centrum, na której doszło do tego wypadku, wciąż takich sygnalizacji brak. O nadjeżdżaniu pociągu informuje się jedynie przez megafon.

PAP/ec/roody