Nierówna płyta Narodowego. Tak NCS ostrzegało wykonawcę murawy

Warszawa

O tym, że mogą być problemy z odprowadzaniem wody z murawy stadionu, Narodowe Centrum Sportu wiedziało już we wrześniu - dowiedział się portal tvnwarszawa.pl.

Wtorkowy mecz Polska - Anglia został przełożony na środę, bo obfite opady deszczu zalały murawę Narodowego. Nawierzchnię układało konsorcjum firm Dropservice i Zielona Architektura. Narodowe Centrum Sportu za jej wynajęcie na jeden mecz zapłaciło 722 tysiące złotych.

Okazało się, że trawa wraz z podbudową jest znacznie cieńsza niż ta, wykorzystana podczas Euro 2012. - Rozłożono cienką trawę grubości pięciu centymetrów i to działa tak, jakby się położyło dywan na płycie betonowej - krytykował we wtorek Zbigniew Pszczulny, projektant Narodowego.

"Zapadnięcia" na płycie głównej

Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, o możliwych kłopotach z odprowadzaniem wody NCS wiedziało już we wrześniu, kiedy został ogłoszony przetarg na nawierzchnię.

Operator ostrzegał o licznych nierównościach (zapadnięciach) na płycie stadionu. - Utrudniają one lub uniemożliwiają prawidłowy odbiór wody z nawierzchni betonowej. W związku z tym, wykonana podbudowa musi również spełniać warunek kompensacji tychże nierówności, zapewniając jednocześnie równomierny odbiór wody z nawierzchni z trawy z rolki - czytamy w dokumentacji przetargu ogłoszonego 13 września.

Co na to wykonawca?

- Uwzględniliśmy to, dlatego ułożyliśmy specjalną warstwę elestyczną, która to wyrównała - przekonuje w rozmowie z portalem tvnwarszawa.pl szef Zielonej Architektury, Marek Wypychowski.

"Drenaż sobie nie poradził"

Problemu radzi szukać gdzie indziej.

We wtorek późnym wieczorem w stolicy spadło 16 litrów wody na mkw. - Drenaż nie poradził sobie z przyjęciem tak dużej ilości deszczu w krótkim czasie. Poza tym popełniono błąd, bo nie zamknięto dachu. Organizator meczu znał prognozy pogody - twierdzi Wypychowski.

Jak przekonuje, że kiedy opady deszczu ustały, wody powoli ubywało. Pod samą trawą (dreniem) jest podbudowa: - Są tam ułożone folie odprowadzające wodę do drenaży wbudowanych w płytę stadionu. Drenaże są zlokalizowane co 7,5 metra - informuje.

Na Ukrainie inny system

Wypychowski przypomniał również mecz Ukraina - Francja w Doniecku. Trzeba było go przerwać ze względu na obfite opady deszczu. Po kilkudziesięciu minutach spotkanie wznowiono.

- Na stadionie w Doniecku jest system drenażu podciśnieniowego. W stolicy takiego nie ma - przypomina prezes.

Fragment dokumentacji przetargowej
materiały NCS

Stanowisko w tej sprawie zajęło również Narodowe Centrum Sportu:

Murawa boiska Stadionu Narodowego w Warszawie została wykonana z materiałów, które zapewniają prawidłowe odprowadzenie wody charakterystyczne dla konstrukcji boisk piłkarskich. Płyta boiska stadionu wyposażona jest w instalację drenażową w rozstawie umożliwiającym spływ wód opadowych, a warstwy murawy są tak zaprojektowane, że spełniają wymogi normy DIN18035 dotyczące przepuszczalności podłoża. Drenaż działa prawidłowo - w ciągu kilkudziesięciu minut po zamknięciu dachu woda odpłynęła i kałuże zniknęły. Warunki i wymagania techniczne budowy boisk trawiastych powodują, iż żadna murawa nie jest odporna na tak ulewny opad deszczu jaki wystąpił wczoraj i na każdym typowym boisku nie można byłoby rozegrać meczu w trakcie tak intensywnych opadów. Murawa Stadionu Narodowego w Warszawie została odebrana przez sędziów meczu we wtorek o godzinie 10. Przypominamy, że zgodnie z informacją otrzymaną od organizatora meczu Polska - Anglia, Polskiego Związku Piłki Nożnej, żadna ze stron spotkania nie chciała grać przy zamkniętym dachu. Na zasunięcie dachu muszą zgodzić się delegat meczu, obserwatorzy i drużyny. Żadna ze stron nie chciała jednak takiego rozwiązania.

bf//ec/mz