Niebieskie węże wyłażą spod ziemi. Nikt się do nich nie przyznaje

Warszawa

Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl
Do kogo należą kable? | tvnwarszawa.pl

Nie wiadomo czy to nowy gatunek roślin, czy może nieznane wcześniej zwierzę. W zasadzie może to być nawet grzyb. Wiadomo tylko, że wychodzi spod ziemi tam, gdzie wcześniej wybudowano metro.

Nie wiadomo czy to nowy gatunek roślin, czy może nieznane wcześniej zwierzę. W zasadzie może to być nawet grzyb. Wiadomo tylko, że wychodzi spod ziemi tam, gdzie wcześniej wybudowano metro.

Niebieskie okazy pojawiły się zimą w rejonie ronda ONZ. Dziś to samo miejsce to już całkiem nowy przystanek tramwajowy. Zza płotu budowy, parkanów z dykty i ogrodzenia z drutu wyłaniał się powoli, w wielomiesięcznym trudzie ostatnich poprawek i korekt. Wtedy nie dziwiły liczne pozostałości budowy - wiszące kable, brakujące płytki. Gdy otwarto stację, a na przystanku pojawiły się ustawione krzywo, niezbyt funkcjonalne, ale podobno bardzo nowoczesne wiaty, wydawać się mogło, że ślady budowy zaraz znikną.

Syrenka do paczki, Powstańcy do parku, a PZPR i ONZ do likwidacji

"To nie nasze"

Ale tajemnicza kable ubrane w niebieskie peszle pozostały. Przez jakiś czas można się było jeszcze łudzić, że to tymczasowo, że zaraz coś będzie do nich podłączone, bo przecież nie powstały przypadkowo. Dziś wydają się już stałym elementem lokalnego krajobrazu.

Latarnie z diodami na rondzie ONZ

Czym są i czemu służą niebieskie węże, próbowaliśmy ustalić u wykonawcy II linii metra. - To nie nasze - zastrzegł na kilka godzin przed odejściem z pracy rzecznik konsorcjum AGP Mateusz Witczyński. Nie ma już budowy metra, nie ma rzecznika jego wykonawcy, a kable zostały. - Może to tramwajarze. Oni remontowali torowisko - zasugerował na odchodne Witczyński.

Remontowali, ale do wyłażących spod ziemi węży się nie przyznają. - To na pewno nie jest nasza infrastruktura - zapewnia rzecznik TW Michał Powałka.

Nowa forma życia?

Nie pozostaje więc nic innego, jak uznać niebieskie rury za nową formę miejskiego życia. Niezależną od nikogo, nikomu się niekłaniającą, wychodzącą na powierzchnię tam, gdzie pod ziemią przetoczyły się już - być może z nimi spokrewnione - tarcze TBM i gdzie regularnie kursują już pociągi metra. Na razie leżą sobie spokojnie i wygrzewają się w trawie lub na betonie. Czy tak już zostanie? Nie wiadomo.

roody/b