Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Nie wpuścili mieszkańców do urzędu. Prokuratura zajmie się Bemowem

Warszawa

tvnwarszawa.plBędzie śledztwo w prokuraturze

Prokuratura na Woli wszczęła śledztwo w sprawie niewpuszczenia do budynku urzędu dzielnicy na Bemowie działaczy Nowoczesnej.PL. Zdaniem zarządu dzielnicy, działanie pełnomocników prezydent Warszawy było „skandaliczne i złośliwe”. Ci odpowiadają, że ratuszowe sale nie powinny być wykorzystywane do politycznej agitacji.

- Jest to kolejny przykład bezczelnego łamania prawa przez ludzi Hanny Gronkiewicz-Waltz. Mamy nadzieje, że tym razem prokuratura szybko tę sprawę wyjaśni, a osoby odpowiedzialne zostaną ukarane – grzmi w komunikacie przesłanym do naszej redakcji Krzysztof Zygrzak, burmistrz Bemowa.

W tym samym tekście zachowanie pełnomocników prezydent nazwane jest "skandalicznym i złośliwym".

Wymienione zamki

Chodzi o sprawę z 6 lipca. Burmistrz Bemowa i jedna z radnych mieli spotkać się budynku urzędu z działaczami Nowoczesnej.PL Ryszarda Petru. Jak tłumaczył Łukasz Lorentowicz, kiedyś działacz PO, a obecnie stronnik Jarosława Dąbrowskiego, przez cały dzień pełnomocnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz chcieli nie dopuścić do spotkania.

Działacz wyliczał, że najpierw wymieniono wkładki w drzwiach do sali obrad rady dzielnicy. – W drugiej kolejności zakazano wpuszczania kogokolwiek do budynku, twierdząc, że to nie są godziny funkcjonowania ratusza – przekonywał Lorentowicz. Finalnie do spotkania nie doszło.

Do sprawy odniósł się przedstawiciel ratusza, Grzegorz Popielarz, który jest pełnomocnikiem Hanny Gronkiewicz-Waltz ds. Bemowa. – Zgodnie z zarządzeniem z września 2014 roku, które wydał Krzysztof Strzałkowski, ówczesny burmistrz Bemowa, sale w dzielnicowym ratuszu nie mogą być udostępniane na spotkanie organizacji o charakterze politycznym. Dlatego zabroniłem udostępnienia sali na takie spotkanie – przekonywał.

Dodał, też że spotkanie było wyznaczone na godzinę, gdy urząd już nie pracuje, a w budynku nie mogą wówczas przebywać osoby postronne – takie jak działacze Nowoczesnej.

W tej sprawie Lorentowicz urządził nawet happening w stołecznym ratuszu. Na drzwiach gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz wywiesił tabliczkę „wstęp wzbroniony”.

CZYTAJ WIĘCEJ O KONFLIKCIE POMIĘDZY WŁADZAMI BEMOWA A RATUSZEM

Wiceburmistrz opowiada o wydarzeniach z 6 lipca
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

jb/r