Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

"Nie wiem, czy 'Froga' nie trzeba wysłać na badania"

Warszawa

Rzecznik Komendy Głównej Policji o "Frogu"TVN24
wideo 2/6

- Nie wiem, czy "Froga" nie trzeba wysłać na badania. Racjonalnie myślący człowiek powstrzymałby się przed niektórymi zachowaniami, wiedząc, co mu ostatecznie grozi, jeżeli sąd zareaguje w sposób właściwy - ocenił Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. Gość programu "Wstajesz i Wiesz" odniósł się tymi słowami do złamania przez Roberta N. zakazów prowadzenia pojazdów, wydanych przez cztery niezależne sądy.

O Robercie N. ps. Frog zrobiło się ponownie głośno, gdy wpadł w ręce policji podczas rutynowej kontroli drogowej. Mimo zakazu prowadził porsche. Prokuratura znalazła także w sieci film, na którym N. driftował po parkingu przed jedną z warszawskich galerii handlowych.

- Jest to dla nas sytuacja bardzo kuriozalna. Bo my jako policjanci robimy swoje. Przecież tyle materiału dowodowego zebraliśmy, nikt nam w tym nie pomagał. Policjanci naprawdę się do tego przyłożyli. Bardzo obszerny materiał dowodowy został przekazany do prokuratury. Część spraw jest w sądzie - mówił Ciarka. I stwierdził, że chociaż nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok w sądzie, to kolejne zatrzymanie "Froga" powinno być określane jako recydywa. - Chociażby poprzez zrozumienie swojej sytuacji powinien powstrzymać się przed pewnymi zachowaniami - dodał.

"Racjonalnie myślący człowiek powstrzymałby się"

Gospodarze programu pytali rzecznika o to, czy policja jest bezsilna wobec pirata drogowego. - My robimy to, do czego jesteśmy uprawnieni. Każdy działa w granicach prawa. Inne uprawnienia mamy my, inne sąd czy prokuratura. Tam, gdzie można ukarać mandatem karnym, oczywiście karzemy. Tam, gdzie mamy do czynienia z podejrzeniem popełnienia przestępstwa, reagujemy - zaznaczył.

Na podsumowanie rozmowy dodał, że "Frog" powinien zostać skierowany na badania psychiatryczne. - Bo przecież racjonalnie myślący człowiek, powstrzymałby się przed niektórymi zachowaniami, wiedząc, co mu ostatecznie grozi, jeżeli sąd zareaguje w sposób właściwy - powiedział Ciarka.

Dwa akty oskarżenia

W ubiegłym tygodniu prokuratura skierowała do sądu dwa akty oskarżenia przeciwko Robertowi N. Pierwszy z nich przygotowała Prokuratura Okręgowa Warszawa. Dotyczy on zdarzeń z 19 września, kiedy to "Frog" wpadł podczas rutynowej kontroli policyjnej na Woli. Mężczyzna odpowie za jazdę bez uprawnień i mimo sądowych zakazów.

W drugiej sprawie północnopraska prokuratura również oskarża N. o jazdę autem mimo sądowego zakazu. Tym razem o tym, że "Frog" wsiadł za kierownicę, śledczy dowiedzieli się z nagrania umieszczonego w internecie. Znalazła je prokuratorka, która oskarża "Froga" w innym procesie przed stołecznym sądem. Na filmie z marca tego roku mężczyzna jeździł mercedesem po parkingu przed centrum handlowym przy Marywilskiej.

Przesłuchiwany w prokuratorze "Frog" tłumaczył, że nie wiedział, że parking przed sklepem wchodzi w zakres nałożonego na niego zakazu. N. chciał się dobrowolnie poddać karze i proponował zapłacenie 10 tysięcy złotych grzywy. Prokurator się na to nie zgodził.

Ponad 100 wykroczeń w 12 minut

O Robercie N. zrobiło się głośno, gdy w czerwcu 2014 r. w internecie pojawił się film nagrany kamerą umieszczoną w aucie. Na nagraniu widać, jak mężczyzna - w trakcie śledztwa potwierdzono, że był to Robert N. - jadąc ulicami Warszawy, łamie wiele przepisów ruchu drogowego. Między innymi wjeżdżał na skrzyżowanie na czerwonym świetle, prowadził auto z dużą prędkością slalomem między innymi pojazdami, a także ścigał się z motocyklistami.

Za tę jazdę został pięciokrotnie skazany przez sąd. Pięciokrotnie, bo policja podzieliła ten rajd na pięć różnych spraw, w zależności od tego, przez którą akurat dzielnicę przejeżdżał kierowca sportowego BMW. Łącznie, w ciągu 12 minut, popełnił wówczas ponad 100 wykroczeń.

W dwóch wyrokach orzeczono kary aresztu (30 i 10 dni), w trzech kary grzywny (dwa razy po 5 tysięcy złotych, raz 4 tysiące), N. musiał też pokryć koszty procesu. Ale najbardziej dolegliwe dla niego były trzyletnie zakazy prowadzenia pojazdów. Orzeczono je w czterech z pięciu wyroków, przy czym w jednym przypadku był to też zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych "w ruchu lądowym, powietrznym i wodnym". To istotne, bo "Frog" lubi też latać.

W Sądzie Rejonowym Warszawa-Mokotów toczy się proces przeciwko N. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty - sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym - w czasie jazdy między Jędrzejowem i Kielcami w lutym 2014 roku oraz w czerwcu tego samego roku w Warszawie. Mężczyźnie grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.

kk/mś