Nie wiadomo, gdzie wyrzucisz śmieci i kto je wywiezie

Warszawa

Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plMokotów borykał się z zalegającymi śmieciami

Kryzys śmieciowy na Mokotowie wydaje się być zażegnany, ale przed Warszawą wizja znacznie poważniejszego problemu - dotyczącego całego miasta. Od stycznia będą obowiązywać nowe zasady segregacji odpadów, bardziej skomplikowane i wymagające poważnych przygotowań od firm zajmujących się wywozem. A ratusz dopiero rozpisał przetarg na ich wybór.

Śmieci wylewające się z kontenerów, wypływające z altanek na chodniki. Taki obrazek był codziennością w najludniejszej dzielnicy Warszawy przez niemal cały sierpień. Czytelnicy wysyłali nam dziesiątki zdjęć pokazujących stosy odpadów. Powodem była zmiana firmy zajmującej się wywozem nieczystości na Mokotowie. A właściwie nie tyle zmiana, co sposób jej przeprowadzenia.

Postępowania, negocjacje, zlecenie

W kwietniu tego roku było już jasne, że limit kwotowy określony w umowie z Lekaro - firmą obsługującą Mokotów, wyczerpie się pod koniec lipca. Urzędnicy ogłosili więc przetarg na nowego dostawcę usługi. Postępowanie trwało do czerwca, nikt się nie zgłosił, a Lekaro zażądało wysokiej stawki za przedłużenie umowy z wolnej ręki. Miasto się nie zgodziło i w połowie lipca zmusiło Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania do przejęcia obsługi dzielnicy. Miejska spółka miała dwa tygodnie na przygotowania.

- Normalnie taki proces to minimum trzy miesiące. Trzeba opracować harmonogram odbiorów, załogi muszą poznać trasy, przejąć klucze do altanek, poznać ich lokalizację. To trwa - słyszymy od przedstawicieli spółek zajmujących się wywozem śmieci (chcą pozostać anonimowi).

MPO miało kilkanaście dni i stąd sierpniowy chaos śmieciowy na Mokotowie. Zresztą przedstawiciele spółki nie kryli, że to właśnie brak czasu był przyczyną problemu.

Zostało mało czasu

Za kwartał - już nie tylko na Mokotowie, ale w całym mieście – sprawdzimy, czy historia naprawdę lubi się powtarzać. Nowy rok przyniesie miastu obowiązek wprowadzenia nowego systemu segregacji śmieci. To wymóg narzucony przez Unię Europejską, o czym było wiadomo co najmniej od dwóch lat. O tym, na czym ma polegać nowy system, i że czasu na jego wprowadzenie jest mało, pisaliśmy w pierwszych dniach sierpnia. Ponad miesiąc po tej publikacji ratusz ogłosił w końcu przetarg na wywóz stołecznych śmieci. Szuka firmy lub firm, które zajmą się tym od stycznia.

Urzędnicy podzielili miasto na dziewięć obszarów (takich samych, jakie obowiązują teraz), dla każdego z nich firmę wywożącą śmieci wybiorą oddzielnie. Te połączone obszary to: Bielany i Żoliborz, Białołęka i Targówek, Ochota, Ursus i Włochy, Praga Południe i Praga Północ, Rembertów, Wawer i Wesoła, Ursynów i Wilanów, Bemowo i Wola. Pojedynczo występują natomiast Śródmieście i Mokotów.

Standardowe postępowanie przetargowe trwa kilka tygodni. Ogłoszenie o poszukiwaniu usługodawcy, który zapewni "odbiór odpadów komunalnych z terenu nieruchomości położonych w m.st. Warszawie, od 1 stycznia 2019 r." ratusz opublikował 10 września. Termin składania ofert mija 16 października. Otwarcie kopert, wybór wykonawców, podpisanie umów trwa standardowo kolejny miesiąc. To w optymistycznej wersji, bo jeśli pojawią się protesty, cały proces może wydłużyć się o dodatkowe kilka tygodni. Odwołanie do prezesa Krajowej Izby Odwoławczej teoretycznie powinno być rozpatrzone w terminie 15 dni. A przecież KIO może nakazać powtórzyć postępowanie.

Przyjmując jednak wersję, że przetarg śmieciowy będzie wzorcowy, umowy zostaną podpisane w listopadzie, a wybrane spółki od razu zaczną przygotowywać się do wywozu nieczystości - to, jak już wspomnieliśmy, będą potrzebować na to około trzech miesięcy. Czyli w pełnej gotowości będą dopiero w połowie lutego 2019. I to przy optymistycznym założeniu, że w kwartał przygotować można nie tylko samo przejęcie danej dzielnicy, ale i wprowadzenie nowych zasad segregacji. Łączą się one z postawieniem nowych kontenerów, czy przeprowadzeniem akcji informacyjnej wśród mieszkańców, by poznali szczegóły nowych zasad segregacji.

Nowe zasady segregacji

W przyszłym roku powinniśmy zacząć dzielić śmieci na pięć frakcji, a nie - jak do tej pory - na trzy. Oddzielnie będziemy zobowiązani wyrzucać papier (do niebieskiego pojemnika), tworzywa sztuczne (do żółtego), szkło (do zielonego), odpadki biodegradowalne (do brązowego) i odpady niesegregowane (do czarnego).

Przypomnijmy - teraz mieszkańcy powinni segregować śmieci na trzy rodzaje: segregowane suche, szkło opakowaniowe i odpady zmieszane. Znaczna część bloków, kamienic i domów w stolicy ma więc trzy pojemniki. Od stycznia powinny mieć ich pięć albo jeden kontener z pięcioma oddzielnymi komorami.

Za podstawienie pojemników spełniających wymagania ustawowo odpowiada miasto, jako jednostka samorządu terytorialnego. Zadaliśmy więc ratuszowi pytanie, do czego będziemy wyrzucać śmieci od stycznia.

- Pojemniki są częścią zamówienia publicznego na odbiór odpadów z terenu miasta stołecznego Warszawy od 1 stycznia 2019 roku - ucina krótką odpowiedzią Janina Miszewska z Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi.

Zatem ratusz nie zamierza zajmować się zakupem i dostarczeniem pojemników oddzielnie. Traktuje to jako element zleconego zadania wywozu śmieci. Ma do tego prawo, ale nie zmienia to faktu, że dla przyszłego zwycięzcy przetargu to dodatkowe obciążenie organizacyjne. Będzie musiał się martwić, jak w kilka tygodni dołożyć po dwa pojemniki do każdej altanki lub wymienić obecne pojemniki na wielokomorowe.

Nadal nie wiadomo też, ile zapłacimy za wywóz śmieci. - Dopiero po rozstrzygnięciu wszystkich niezbędnych postępowań przetargowych związanych z systemem gospodarki odpadami komunalnymi będzie można odnieść się do pełnych kosztów systemu, a tym samym do opłat ponoszonych przez mieszkańców - informuje Miszewska.

"Odpowiednie tryby"

Pytanie zatem, czy jest nadzieja, że Warszawa nie stanie się "drugim Neapolem", co już w sierpniu wieszczyli niektóry kandydaci na prezydenta stolicy, zwołując konferencje przy przepełnionych altanach.

Scenariusz mogą być różne, zebraliśmy kilka z nich.

Może także się zdarzyć, że dzięki podziałowi zamówienia na dziewięć zadań, uda się wyłonić na czas wykonawców tylko dla części dzielnic i problem z wywozem śmieci będzie dotyczył tylko części Warszawy. Choć oczywiście, gdyby przetarg dla niektórych dzielnic zakończył się klapą, pocieszenie że z części miasta śmieci są wywożone normalnie, to raczej pocieszenie gorzkie.

Istnieje także możliwość, że przetargi dla poszczególnych rejonów wygrają dotychczasowi wykonawcy. Załogi znają teren, mają klucze do altan, więc długie przygotowania nie będą konieczne. Pozostaje kwestia wymiany kontenerów. Jeśli nie uda się tego zrobić w terminie, ekipy śmieciarek zapewne wywiozą "wszystko jak leci" i oszczędzą problemu mieszkańcom. Taki scenariusz był już przerabiany na Mokotowie, gdzie w sierpniu "segregacja u źródła", czyli przez mieszkańców - przez nawał śmieci - stała się teorią.

Ratusz pytany dzisiaj o potencjalny styczniowy problem odpowiada z enigmatycznie. - Przede wszystkim podejmujemy wszelkie starania, żeby postępowanie przetargowe rozstrzygnąć w zakładanym terminie, aczkolwiek - jeśli nie będzie to możliwe z przyczyn niezależnych od miasta stołecznego Warszawy - wówczas prawo zamówień publicznych przewiduje odpowiednie tryby, z których w określonych warunkach może skorzystać jednostka samorządu terytorialnego - odpowiada Janina Miszewska z BGOK pytana, kto będzie wywoził śmieci od stycznia, jeśli z jakichś przyczyn przetarg nie zostanie rozstrzygnięty do tego czasu.

ZOBACZ MATERIAŁY O ŚMIECIOWYM PROBLEMIE NA MOKOTOWIE:

Prezydent o problemie ze śmieciamiTVN24
wideo 2/4

Marcin Chłopaś