Nie użyli łodzi, bo zamarzła śluza. Przycumują w innym miejscu?

Warszawa

tvnwarszawa.plEwa Gawor na sesji Rady Warszawy

Kosztowała 800 tysięcy, a gdy był potrzebna, stała w garażu, bo zamarzła śluza w Porcie Żerańskim. Mowa o nowoczesnej łodzi warszawskiej straży pożarnej, która nie wzięła udziału w gaszeniu mostu Łazienkowskiego. Po tym zdarzeniu miasto postanowiło udostępnić jednostce zatokę, z której na co dzień korzystają wodociągowcy.

Łódź zakupiono w 2012 roku, głównie do celów ratowniczych. Ale jednostka ma na wyposażeniu działko wodno-pianowe oraz motopompę, których można używać w działaniach gaśniczych. Jednak podczas pożaru mostu Łazienkowskiego jednostka spokojnie stała w garażu, ponieważ zamarzła śluza w Porcie Żerańskim. Konieczne okazało się wezwanie na pomoc "Chudego Wojtka" (barki wodociągowców) oraz łodzi strażackiej z dalekiego Płocka.

Nasuwa się pytanie, czy warszawskiej jednostki nie można było zwodować w jakimkolwiek innym miejscu? Straż twierdzi, że nie.

- Jest to najbardziej odpowiednia lokalizacja uwzględniająca możliwość szybkiego i bezproblemowego transportu oraz wodowania łodzi – mówi nam zastępca komendanta straży pożarnej Wojciech Łągiewka. Jako przyczyny nasz rozmówca wymienia koszty przechowywania, bliskość właściwej jednostki PSP i zabezpieczenie przed wandalizmem czy kradzieżą. – A także wymogi bezpieczeństwa wodowania - utwardzone, wybetonowane nabrzeże dostosowane do podjazdu ciężkiego sprzętu – tłumaczy Łągiewka.

Ta ostatnia kwestia wydaje się kluczowa. Łódź strażacka jest przewożona na dużej przyczepie, a na wodę trafia przy użyciu specjalnego dźwigu. Dlatego jej zwodowanie gdziekolwiek poza Portem Żerańskim jest problematyczne.

Miasto wyciągnie wnioski?

Po artykule tvnwarszawa.pl sprawą zainteresowali się radni, m.in. dlatego, że to miasto sfinansowało zakup łodzi.

- Zadałam pytanie komendantowi miejskiej straży, dlaczego nie używamy naszej łodzi, dostałem odpowiedź, że przymarzła śluza, stąd sięgnęliśmy po jednostkę MPWiK i jednostkę z Płocka. Wcześniej o takich problemach komendant nam nie mówił – stwierdziła podczas ostatniej sesji Rady Warszawy Ewa Gawor, szefowa biura bezpieczeństwa w ratuszu. - Po tym zdarzeniu wyciągamy wnioski, wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak zapytał, czy ta jednostka nie może stacjonować z jednostką MPWIK – dodała.

Nowoczesna łódź zmieni port?
Wojciech Bedyński, KM PSP Warszawa

Wodociągowcy dają zgodę

W związku z propozycją Jóźwiaka, odbyło się spotkanie władz miast i straży z zarządem MPWiK.

- Spółka dysponuje możliwością techniczną udostępnienia jednej z zatok, służących do cumowania sprzętu pływającego, na potrzeby stacjonowania łodzi eksploatowanej przez straż i pozostaje otwarta na współpracę w tym zakresie – informuje tvnwarszawa.pl Roman Bugaj, rzecznik stołecznych wodociągowców. - Jednostka może samodzielnie wpłynąć do zatoki, jak również może zostać zwodowana z użyciem dźwigu z nabrzeża Stacji Pomp Rzecznych – dodaje.

Strażacy nie mają lawety

Nasz lutowy tekst ujawnił jeszcze dwa potencjalne problemy z łodzią. Pierwszy to brak lawety do jej transportu na wyposażeniu straży pożarnej. Jednak strażacy podtrzymują, że zakup specjalnej przyczepy byłby ekonomicznie nieuzasadniony (chodzi o wydatek ok. 130 tys. zł).

- Mamy umowę z prywatnym przewoźnikiem, który zapewnia transport łodzi do miejsca wodowania przez 24 godziny na dobę przez cały rok. Jest to rozwiązanie ekonomiczne i nie wpływa negatywnie na czas podjęcia działań – argumentuje i podkreśla, że w dniu pożaru Łazienkowskiego przewoźnik był do dyspozycji.

"Zakup przemyślany i skonsultowany"

Ponadto, udało nam się dotrzeć do byłego szefa jednostki ratownictwa wodnego w stolicy Macieja Kalinkowskiego, który przekonywał, że RIB był całkowicie nieprzemyślanym zakupem, z powodu zbyt dużego zanurzenie (ok. 60 cm). Tego argument Wojciech Łągiewka również odrzuca.

- Zakup łodzi był przemyślaną inwestycją, czego dowodem są przeprowadzone przy jej użyciu interwencje na rzece Wiśle. Tylko w 2014 roku, łódź była dysponowana kilkanaście razy do działań ratowniczych. Przed jej zakupem konsultowano się z wieloma ekspertami oraz sprawdzono oferty wielu dostawców – podsumowuje.

Piotr Bakalarski

Most gaszono z pokładu barki MPWiK (z lewej) i łodzi sciągniętej z Płocka (z prawej)
TVN 24