Nie uwierzyli "Staruchowi". Zostaje w areszcie

Warszawa

fot

Lider kibiców warszawskiej Legii, "Staruch" zostaje w areszcie, gdzie przebywa pod zarzutem rozboju. Sąd w Warszawie oddalił zażalenie obrony. Nie zgodził się też, by za Piotra S. poręczyli posłanka PiS Anna Sikora i redaktor naczelny "Gazety Polskiej Codziennie", Tomasz Sakiewicz.

S. został zatrzymany w sierpniu po uroczystości 67. rocznicy Godziny W na Kopcu Powstania Warszawskiego. Wcześniej do funkcjonariuszy zgłosił się młody mężczyzna. Z jego relacji wynikało, że został pobity na Starym Mieście właśnie przez Piotra S.

"Kopał go po całym ciele. W rozboju uczestniczyło jeszcze dwóch innych niezidentyfikowanych sprawców" - informowała wtedy prokuratura. "Staruch" nie przyznaje się do winy, a po zatrzymaniu został aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Mógł utrudniać

Z aresztu nie wyjdzie, bo sąd odrzucił zażalenie obrony na umieszczenie jej klienta za kratkami. - Sąd okręgowy nie uwzględnił zażalenia obrony na zastosowanie aresztu, całkowicie podzielił argumentację sądu rejonowego, iż zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanego mu czynu - powiedział rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, sędzia Wojciech Małek.

- Sąd uznał, że jedynie tymczasowe aresztowanie zapewni właściwy tok postępowania - tłumaczył. Jak powiedział, sąd uznał, że "istnieje obawa, iż podejrzany przebywając na wolności, może utrudniać postępowanie".

Od gniazdowego do felietonisty

Piotr S. został niedawno współpracownikiem nowego dziennika "Gazeta Polska Codziennie", którego pierwszy numer ukazał się w piątek. Na posiedzeniu sądu pojawił się redaktor naczelny gazety, Tomasz Sakiewicz wraz ze współpracownikami, przedstawiciele kibiców Legii oraz m.in. posłanka PiS Anna Sikora.

Agentowi się udało

Sakiewicz i Sikora chcieli złożyć poręczenie za Piotra S. Sąd nie przyjął jednak ich wniosków, a samo posiedzenie - mimo protestów posłanki PiS - odbyło się za zamkniętymi drzwiami.

Wcześniej za gniazdowego Legii poręczyli posłanka PiS-u Beata Kempa i słynny "Agent Tomek" - kandydujący do Sejmu z ramienia partii Jarosława Kaczyńskiego Tomasz Kaczmarek.

Za "Staruchem" ciągną się jeszcze trzy sprawy. Po jednym z meczów poprzedniego sezonu uderzył w twarz piłkarza Legii Jakuba Rzeźniczaka. Grozi mu za to do roku więzienia.

Lista "Starucha"

"Staruch" został również zatrzymany przez policję w czasie akcji przeciwko chuliganom, którzy 3 maja brali udział w zamieszkach na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy, po finałowym meczu Pucharu Polski, w którym Legia grała z Lechem Poznań. W związku z tą sprawą S. usłyszał zarzut wtargnięcia na murawę i ma dozór policyjny.

Z kolei pod koniec października 2009 roku podczas meczu z Ruchem Chorzów "Staruch" zaintonował okrzyk "Jeszcze jeden". Stało się to kilka godzin po śmierci jednego z założycieli koncernu ITI, właściciela klubu Legia. S. został wtedy siłą wyprowadzony ze stadionu. Sąd skazał go za ten incydent na karę 2 tys. zł grzywny i dwuletni zakaz wstępu na mecze Legii rozgrywane na stadionie przy ul. Łazienkowskiej.

PAP/kcz/ ola/k/tvn24.pl