"Nie straszymy ustawą Sasina. Po prostu analizujemy dane"

Warszawa

Karolina Wiśniewska/ tvnwarszawa.plSpotkanie z mieszkańcami

Nie tylko o transport i dzielenie pieniędzy między Warszawą i ościennymi gminami pytali mieszkańcy na środowym spotkaniu z władzami miasta. Chcieli wiedzieć, co stanie się z kulturą, jak będzie wygląda współpraca z organizacjami pozarządowymi, czy budżet partycypacyjny zniknie, czy może wprost przeciwnie – rozszerzy się na całą metropolię.

„Zdecydujmy o Warszawie” - pod takim hasłem odbyło się w Teatrze Powszechnym spotkanie informacyjne na temat planowanych przez PiS zmian ustroju stolicy. Skierowane było głównie do mieszkańców, a poprowadzili je zgodnie z zapowiedzią wiceprezydenci Michał Olszewski i Renata Kaznowska oraz sekretarz miasta Marcin Wojdat.

Jakie znaczenie referendum?

Mieszkańcy pytali m.in., jaka musi być minimalna frekwencja w referendum, aby było ono ważne, czy jest ono wiążące dla władz i czy możliwe jest powiększenie Warszawy, gdy tego zechcą.

- W przepisach jest jasna informacja, że w przypadku, kiedy mieszkańcy wyrażą swoją wolę, wówczas jest tryb ustawy o samorządzie lokalnym czy samorządzie powiatowym, który zakłada rozszerzenie granic miasta. Jak najbardziej jest to możliwe - powiedział Michał Olszewski.

Marcin Wojdat uczulił jednak zgromadzonych, że referendum, o którym zdecydowała w poniedziałek rada miasta będzie miało charakter jedynie opiniodawczy. Co oznacza, że rządzący mogą jego wynik wziąć pod uwagę bądź nie.

- A czy w obecnej sytuacji referendum w ogóle ma sens? Skoro poseł Sasin z pomysłu wycofuje się i zapowiada konsultacje - pytała Hanna Gospodarczyk z Partii Razem. W odpowiedzi usłyszała od władz Warszawy, że zgodnie z deklaracją posła PiS, projekt nie został wycofany, lecz „odłożony na półkę”, z której w każde chwili może być znowu zdjęty.

Kultura, budżet i współpraca z NGO

Na wiele pytań nie było jednak prostej odpowiedzi. - Miasto to nie tylko transport i inwestycje, ale też kultura. Kto się nią będzie zajmował? - dopytywała jedna z mieszkanek. Olszewski powiedział, że ta dziedzina najprawdopodobniej „zostanie w kompetencjach lokalnych”. Jednak dokładne regulacje w tym zakresie określić ma statut miasta stołecznego Warszawy.

Podobnie ze współpracą z organizacjami pozarządowymi. Wiceprezydent przyznał wprost, że nie jest w stanie określić, jak będzie ona wyglądać i co się stanie z umowami, które miasto do tej pory zawierało z NGO.

Inne pytania jakie padały z sali dotyczyły m.in. dalszej możliwości budowania mieszkań komunalnych i tego, kto to będzie finansował. Jeden ze słuchaczy zapytał też o budżet partycypacyjny. W jakim kształcie będzie istniał – czy będzie dotyczył tylko gminy Warszawa, czy całej metropolii?

Olszewski nie ukrywał, że jak wielu mieszkańcy Warszawy, tak i ratusz wizją „wielkiej” Warszawy według PiS był mocno zaskoczony. - Trudno nam było w ogóle przewidzieć skutki wprowadzenia tej ustawy w życie, a im dłużej ją czytaliśmy, tym więcej pojawiało się wątpliwości – przyznał.

Żadnych analiz, badań, nic...

Kto przejmie długi likwidowanych powiatów, jak będzie zorganizowana nowa sieć szpitali, gdzie mieszkańcy będą mieli wydawane pozwolenia na budowę? To tylko kilka z długiej listy pytań, które nadal budzą wątpliwości.

- Najbardziej uderza nas to, że ustawa nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Żadnych analiz, badań, nic… - powiedział wiceprezydent i dodał, że argumenty polityków PiS nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Jednym z nich były „znaczne utrudnienia w rozwoju stolicy”, przy czym powołując się na dane Eurostatu Olszewski przekonywał, że Warszawa jest w nich uznana za jedno z najprężniej rozwijających się miast.

- Poza tym myśmy jako miasto przez 10 lat mozolnie budowali metropolię. A teraz nam się mówi, że metropolii nie ma? - dziwił się. - Mamy 33 gminy objęte transportem publicznym. W tym takie, których nie wymieniono w projekcie Sasina, np. Raszyn czy Nowy Dwór Mazowiecki – dodał.

„Nie straszymy. Analizujemy dane”

O współpracy z innymi gminami, zwłaszcza w kwestiach transportowych mówiła na spotkaniu wiceprezydent Renata Kaznowska. - Ona naprawdę działa dobrze. Jeśli coś czasem się zacina, to ze względu na sprawy finansowe. Budujemy politykę transportową na zasadzie dobrowolności. Do podwarszawskich gmin wyjeżdża 51 linii, to jest 200 autobusów. Mamy wspólny system biletowy - tłumaczyła.

Przyznała też, że po przeczytaniu projektu ma mnóstwo obaw co do jakości warszawskiej komunikacji w przyszłości. - Prowadzimy i planujemy wiele inwestycji. Przede wszystkim metro, ale też tramwaj na Gocław czy na Białołękę. Podstawowe pytanie brzmi, kto się będzie nią zajmował? Bo czytając ustawę wszystko wskazuje na to, że nie my – mówiła.

Wskazała, że w Warszawie o wszystkich kwestiach związanych z transportem publicznym decydować ma duża rada metropolitalna. Samodzielnie nie będziemy więc mogli decydować o tak przyziemnych sprawach jak wydłużenie linii autobusowej o dwa przystanki czy o częstotliwości kursowania metra – twierdziła Kaznowska.

- Nie straszymy państwa, po prostu trzeźwo analizujemy dane – dopowiedział wiceprezydent Olszewski.

Władze stolicy zapowiadają, że środowe spotkanie w Teatrze Powszechny nie było ostatnie. Wojdat zapewnił, że w niedługim czasie będą organizowane kolejne. - Będziemy się też kontaktować z mieszkańcami za pomocą innych środków, mediów społecznościowych czy za pomocą aplikacji 19 115 – powiedział.

Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy:

Olszewski o projekci PiS
TVN24

Karolina Wiśniewska