Przygotuj się na:

KORONAWIRUS: ZMIANY W KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ

Miejska komunikacja kursuje według sobotnich rozkładów z dodatkowymi pojazdami w godzinach szczytu. Jak podał Zarząd Transportu Miejskiego, zmiany nie dotyczą pociągów Szybkiej Kolei Miejskiej.

    "Nie chcemy mieć lotniska, chcemy gospodarzyć dalej"

    TVN Warszawa

    "Nie chcę, żeby mnie wysiedlali po raz drugi"TVN24
    wideo 2/5

    - Nie chcę, żeby mnie wysiedlali po raz drugi. Ja już przeżyłam historię z autostradą. Zabrali nam całe gospodarstwo - mówiła jedna z mieszkanek gminy Baranów. W niedzielę odbyło się tam referendum w sprawie budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jego wynik jest jednoznaczny. Mieszkańcy nie chcą lotniska i nie akceptują warunków zawartych w specustawie.

    Wielu z nich, w drodze na głosowanie, w emocjonalnych słowach wyjaśniało, dlaczego nie zgadza się na budowę lotniska w Stanisławowie.

    - Nie chcę, żeby mnie wysiedlali po raz drugi. Ja już przeżyłam historię z autostradą. Zabrali nam całe gospodarstwo. Musiałam sobie szukać działki. Dzieci kupiły mi ją tutaj, postawiły domek i mieszkamy tu z mężem. A teraz takie nieszczęście nas spotkało - mówiła jedna z mieszkanek gminy.

    "Starych drzew się nie przesadza"

    Wiele osób przypominało, że w tym miejscu od pokoleń mieszkają rolnicy. - Jestem przeciwna budowie Centralnego Portu Lotniczego dlatego, że gmina jest typowo rolnicza, grunty są rolne, dobra klasa ziemi. Gmina powinna być gminą - stwierdziła inna uczestniczka referendum.

    Kobieta zwróciła uwagę na to, że prawo zmienia się w zależności od potrzeb rządzących. - Wcześniej, jak rolnik chciał przekazać kawałek działki swoim dzieciom, to nie można było podzielić, bo ochrona gruntów. A w tej chwili raptem nie ma ochrony - dziwiła się.

    Na potrzeby budowy lotniska rząd zamierza wykupić część gminnych gruntów o powierzchni 66 kilometrów kwadratowych. Cała gmina Baranów zajmuje teren 75 kilometrów kwadratowych.

    - Nie chcemy mieć lotniska, chcemy gospodarzyć dalej - zaznaczyła kolejna głosująca.

    Mieszkańcy obawiają się tego, w jaki sposób zostaną wycenione należące do nich posesje i znajdujące się tam domy oraz budynki gospodarcze. Wielu z nich nie potrafi zaakceptować myśli, że będą musieli opuścić miejsce, do którego od lat są przywiązani. - Ja chcę tu mieszkać. Starych drzew się nie przesadza - mówił jeden z mężczyzn.

    "Idą i robią to, co uważają za słuszne"

    Referendum miało charakter konsultacyjny. Jego wyniki nie są wiążące. Niektórzy spodziewają się tego, że rządzący nie wezmą pod uwagę ich opinii.

    - Nie popieram lotniska. A wiem, że pewnie będzie, bo rząd to lotnisko wybuduje. Jeśli ma ono powstać, to chociaż żeby dobrze ludziom zapłacili - stwierdził głosujący w niedzielę mężczyzna.

    Zdaniem mieszkańców, władze powinny zastanowić się, czy warto za wszelką cenę dążyć do zrealizowania tej inwestycji. Jak podkreślał jeden z uczestników referendum, sceptycznie do wizji megalotniska podchodzi nie tylko gminna społeczność.

    - Było wiele głosów, że my jesteśmy głosem suwerena. Niestety z tym głosem partia rządząca się nie liczy. Idą i robią, na dobrą sprawę to, co uważają za słuszne. I nie do końca jest to słuszne i zgodne z głosem społeczności, nie tylko lokalnej, ale i całego kraju - ocenił.

    Wójt gminy Baranów Andrzej Kolek również opowiedział się przeciw budowie CPK. - Jest to bardzo ważne referendum. Funkcję wójta pełnię 20 lat i jest to pierwszy taki dzień, gdzie mieszkańcy mogą wypowiedzieć się w swojej bardzo istotnej sprawie. Jestem też mieszkańcem tej gminy i chciałbym spokojnie dożyć tutaj swoich dni - tłumaczył Kolek.

    "Nie jesteśmy zaskoczeni"

    Do wyniku referendum odniósł się w poniedziałek pełnomocnik rządu do spraw Centralnego Portu Komunikacyjnego Mikołaj Wild.

    - Nie jesteśmy zaskoczeni i z pokorą podchodzimy do wyników referendum. Zdajemy sobie sprawę z poziomu emocji wśród mieszkańców, dało się je odczuć już w trakcie otwartych spotkań w gminach - powiedział Wild. Jak podkreślił, "obawy i negatywne emocje absolutnie nas nie dziwią". - Jest to naturalna reakcja mieszkańców terenów objętych dużymi inwestycjami infrastrukturalnymi - ocenił.

    Jednocześnie zaznaczył, że wybór terminu referendum postawił mieszkańców w niekorzystnej sytuacji. - Zostali zapytani o to, czy zgadzają się na warunki rozliczeń zaproponowane przez rząd - podczas gdy indywidualne rozmowy na ten temat będą dopiero prowadzone. Nie ma w tej chwili żadnych "warunków rozliczeń zaproponowanych przez rząd", co do których można było się rzeczowo odnieść - tłumaczył.

    CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24BIS

    Dwa pytania

    W referendum postawiono dwa pytania. Pierwsze brzmiało: "czy chce Pan/Pani budowy CPK w gminie Baranów?". 84 procent uczestników głosowania odpowiedziało na nie negatywnie.

    Drugie dotyczyło zapisów specustawy: "Czy Pana/Pani zdaniem przepisy specustawy są korzystne dla mieszkańców?" Za korzystne zapisy uznało tylko 5,8 procent głosujących, a 94,2 procent uznało, że będą one niedobre dla mieszkańców gminy Baranów.

    Uprawnionych do głosowania było 4120 osób. Udział w referendum wzięło 1932 mieszkańców, frekwencja wyniosła około 47 procent.

    PAP/kk/mś