Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE DROGOWYM

Szóstego grudnia weszły w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Nie chcą smrodu z restauracji. Robi się z nich antysemitów

Warszawa

Dawid Krsyztofiński /Tvnwarszawa.plMonika Kwiatkowska, mieszka przy Grzybowskiej 4

- Przez smród z restauracji nie da się tu żyć - skarżą się mieszkańcy luksusowego apartamentowca przy Grzybowskiej. Chcąc pozbyć się uciążliwego sąsiada zorganizowali protest i... narazili się na oskarżenia o antysemityzm, bo restauracja jest żydowska. Sprawę komplikuje jednak to, że wśród protestujących też są Żydzi.

Mieszkańcy Grzybowskiej 4 żalą się, że nieprzyjemny zapach przenika cały budynek - od pierwszego piętra po siedemnaste. - Śmierdzi. Nie da się tego wytrzymać – opowiadają i wskazują winnego - działającą na parterze restaurację Rambam.

Problem wentylacji

- Lokal nie ma właściwej instalacji wentylacyjnej. Wentylacja, która jest w restauracji, jest nielegalnie podłączona do wentylacji budynku, dlatego smród rozprowadza się po szybach windowych, klatkach i tak trafia do mieszkań – mówi Monika Kwiatkowska, mieszkanka apartamentowca.

Informacje, o tym, że lokal nie ma odpowiedniej wentylacji dla lokalu gastronomicznego, potwierdza Dom Development SA, który sprzedaje wciąż dostępne w budynku mieszkania. Lokal, w którym znajduje się restauracja kupiła od niego firma Sandra. – Klient został poinformowany, że jego lokal nie jest przystosowany do prowadzenia restauracji – mówi Radosław Bieliński z Dom Development SA. Mimo to, nie przeszkodziło to firmie Sandra wynająć lokalu restauracji Rambam.

Restaurator jest jednak przekonany, że mieszkańcy się na niego uwzięli - W restauracji istnieją trzy rodzaje wentylacji. Będzie zamontowana czwarta, która kosztować mnie będzie mnóstwo pieniędzy. Mógłbym zamontować tańszą, podłączyć ją do komina, ale na to nie zgadza się wspólnota – denerwuje się David Sosntzky, który prowadzi Ramabam. Protesty wiąże z tym, że do lokalu zaczęli przychodzić ortodoksyjni Żydzi i oskarża mieszkańców bloku o antysemityzm.

Żyd antysemita?

Według proetstujących, to oskarżenia absurdalne: - Przecież wśród lokatorów też są Żydzi - zwracają uwagę i jako nieformalnego rzecznika, wystawiają Lejba Fogelmana: - To nie jest kwestia rasizmu. Tu po prostu śmierdzi - ocenia znany prawnik i dopytuje: - Jak pan jedzie pijany i pana zatrzymają, a pan jest Żydem, to to też jest antysemityzm? Tego typu oświadczenia są ohydne. Ta restauracja jest źle zbudowana i zanieczyszcza powietrze. Mówiąc potocznie - cuchnie.

Lejb Fogelman również mieszka w apartamentowcu
Czy Żyd może być antysemitą?
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

Restaurator nie ma szans mu odpowiedzieć. Protest zorganizowano w święto Paschy: - Nie będę mógł wystąpić przed kamerą - zastrzega dzień wcześniej w telefonicznej rozmowie.

Uwaga na żydowskie święta

Z tego samego powodu nie mamy szans stwierdzić, czy w budynku rzeczwiście śmierdzi. Reaturacja jest tego dnia zamknięta. Czy lokatorzy celowo wybrali taki termin na protest? - Oczywiście, że nie! Możecie przyjść i sprawdzić to kiedy restauracja będzie działać - zapewniają mieszkańcy Grzybowskiej i tłumaczą, że 12 kwietnia wybrali dlatego, że tego dnia w restauracji miała pojawić się Powiatowa Inspekcja Nadzoru Budowlanego.

Urzędnicy przyszli i "pocałowali klamkę": - To tak jakby w Boże Narodzenie kontrolować lokal prowadzony przez katolików. Pisaliśmy urzędnikom, że lokal będzie zamknięty, a jednak kolejny raz przychodzą, gdy kontrola jest niemożliwa – irytują się mieszkańcy.

To duży problem, ponieważ gdy kuchnia w restauracji nie pracuje, smród z budynku znika. Dlaczego więc urzędnicy wybierają daty inspekcji tak, by lokal nie mógł być skontrolowany?

- Zapewne wystraszyli się oskarżenia o antysemityzm - podejrzewa Fogelman

Urzędniczka z PINB nie znalazła lepszego wytłumaczenia: - Dla mnie lokal powinien być otwarty – oceniła. Dopytana o to co będzie robić, gdy restauracja jest zamknięta, a zapachu nie ma, mówi – Chciałabym sprawdzić.

W święto na inspekcji pojawili się urzędnicy PIMB

Urzędniczka jak obiecała, tak zrobiła i ruszała na 17. piętro. A tam? Smrodu nie stwierdzono. Pani zrobiła zdjęcie korytarzowi i zapowiedziała kolejną wizytę. Kiedy? Tego nie określilła. Oby po 14 kwietnia, bo wtedy kończy się pascha.

Urzędnicze absurdy z Grzybowskiej 4 - mówi Władysław Brut
Dawid Krysztofiński /tvnwarszawa.pl

Bartosz Andrejuk