Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

"Nie było nas na zadymach". Policja: zaatakowali Polaków

Warszawa

fot. TVN24

To nieprawda, że niemieccy antyfaszyści w Święto Niepodległości na ulicach Warszawy prowokowali zamieszki - przekonują członkowie Porozumienia 11 Listopada. - Jak to możliwe, że osoby, które od trzech godzin są uwięzione w celi, mogą zdewastować centrum miasta? - pytał Niemiec Martin Schmidt. Policja przyznaje, że Niemcy zatrzymani przez policję zostali już o godz. 12.00, ale wcześniej "zaatakowali Polaków świętujących odzyskanie niepodległości".

Jak tłumaczył Schmidt, niemiecka grupa była obserwowana już od przekroczenia polskiej granicy, a zatrzymana została zanim rozpoczęły się zamieszki na ulicach stolicy.

- Zostaliśmy zatrzymani o godz. 12. Eskalacja rozpoczęła się o godz. 15, ale ci o których mówimy "Niemcy" po prostu siedzieli w więzieniu. (...) - Jak to jest możliwe, że osoby, które od trzech godzin są uwięzione w celi, mogą zdewastować centrum miasta - mówił.

150 Niemców w Warszawie

W piątek, podczas Dnia Niepodległości, na ulicach Warszawy doszło do starć z policją, w wyniku których zatrzymano 95 obcokrajowców. Schmidt szacuje, że do Warszawy przyjechało ok. 150 Niemców.

Niektórzy z nich ok. południa wdali się w przepychanki z policją na rogu ul. Nowy Świat i ul. Świętokrzyskiej, a następnie zabarykadowali się w kawiarni Nowy Wspaniały Świat związanej z "Krytyką Polityczną". Oni sami przekonują, że skryli się tam przypadkowo.

Schmidt uważa ponadto, że mówienie iż to Niemcy sprowokowali zamieszki to "celowa dezinformacja przez środowiska faszystowskie". - Chcielibyśmy podkreślić, że nie jesteśmy przeciwko Świętu Niepodległości, ale jesteśmy przeciw neofaszystom i marszom neofaszystowskim - dodał.

"To ONR I Młodzież Wszechpolska"

Również Maciej Sławiński z Porozumienia 11 Listopada podkreślał, że grupy Niemców nie miały żadnej fizycznej możliwości brania udziału w zamieszkach. Stwierdził natomiast, że w zamieszkach udział brali uczestnicy "Marszu Niepodległości", czyli ONR i Młodzież Wszechopolska. - Uczestnicy tej manifestacji w okolicach godz. 14 starli się z policją na Placu Konstytucji. W tym czasie osoby z Niemiec, którym zarzuca się prowokowanie zamieszek, od dwóch godzin były zatrzymane przez policję - dodał.

Następnie przekazał, że zarówno ONR, jak i MW mobilizowały tysiące kibiców, by zakłóciły piątkowe uroczystości. - Ta akcja była wymierzona w niemieckich antyfaszystów. Ta grupa mała sprowokować ich do działań. Właśnie na to czekała policja, na mały incydent, dzięki któremu udało się skryminalizować cały ruch - ocenił Sławiński.

"Byli traktowani jak zwykli przestępcy"

Przedstawiciel Porozumienia 11 Listopada stwierdził, że jego członkowie przez policję byli traktowani "jak zwykli przestępcy".

- Byli przewożeni na komisariaty, przetrzymywani 48 godzin. Chciałbym podkreślić, że te osoby w większości zostały zwolnione albo bez przedstawienia zarzutów albo przedstawiono im zarzuty popełnienia wykroczenia - udziału w zbiegowisku.

Policja: zaatakowali Polaków

Rzecznik Komendy Głównej Policji Mariusz Sokołowski, komentował te słowa w "Faktach po Faktach" w TVN24. Potwierdził, że 87 obywateli Niemiec zostało zatrzymanych już ok. godz. 12.00 w okolicy Nowego Światu.

- Mieliśmy do czynienia z grupą osób, która nagle zaatakowała ludzi świętujących odzyskanie niepodległości. Wtedy nastąpiło podprowadzenie pododdziałów policji i zatrzymania. Część z tych obcokrajowców próbowała jeszcze schronić się na terenie jednego z lokali na Nowym Świecie. Tam później policjanci znaleźli pałki, kastety, gaz łzawiący. Teraz nikt się do nich oczywiście nie przyznaje - powiedział Sokołowski. - Zatrzymaliśmy ich zanim jeszcze doszło do incydentu na pl. Konstytucji. Nie mogło ich tam być, bo przebywali w jednostce policji. Na pl. Konstytucji mieliśmy do czynienia z polskim chuligaństwem - sprecyzował.

Sokołowski nie chciał odpowiedzieć na pytanie, kto zaprosił do Polski niemieckich antyfaszystów. - Nie ma to dla nas znaczenia, nas kwestie polityczne nie interesują - uciął.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TVN24.PL

tvn24.pl/nsz/bgr//ola