Nie będzie wahadłowego autobusu nad Dźwigową

Warszawa

film. TVN24,Prosto z Polski/fot. ZDM

Burmistrz Włoch Michał Wąsowicz chciał, aby nad rozkopaną ul. Dźwigową kursował autobus wahadłowy. O jego pomyśle informowaliśmy w ubiegłym tygodniu. Dziennikarz "Prosto z Polski" ustalił, że na propozycje Wąsowicza nie zgodziły się władze stolicy. Powód? Troska o bezpieczeństwo pasażerów.

Rozpoczęty w wakacje remont ulicy Dźwigowej przedłuża się w nieskończoność. Ostatnio drogowcy mówią o wiosennym terminie zakończenia prac. Tymczasem zamknięcie tej arterii stanowi poważne utrudnienie i zmusza kierowców do wielokilometrowych objazdów.

Burmistrz proponował objazd

Piesi z kolei często z narażeniem życia skracają sobie drogę przechodząc przez tereny kolejowe nad ul. Dźwigową. To głównie do nich władze Włoch adresowały pomysł uruchomienia wahadłowej linii autobusowej.

Michał Wąsowicz Burmistrz Dzielnicy Włochy proponował, żeby na terenach kolejowych znajdujących się nad rozkopana ulicą puścić miejski autobus. - Proponujemy objazd ul. Parowcową, Notecką i terenami PKP do ul. Sowińskiego - mówił w ubiegłym tygodniu Wąsowicz.

Autobus zbyt niebezpieczny?

Pomysł nie zyskał akceptacji władz stolicy. Z pewnością niebagatelne znaczenie mają koszty wprowadzenia takiego rozwiązania ( około 1,5 mln. zł. ), jednak jak zapewniają urzędnicy, kluczową sprawą jest zapewnienie bezpieczeństwa pasażerom podróżującym takim autobusem. - Mieszkańcy którzy jeżdżą trochę dłuższą drogą, powinni się uzbroić w cierpliwość. Nie każde rozwiązanie jest dobre, gdy wchodzi w grę bezpieczeństwo - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza.

Autobus musiałby przejeżdżać przez kilkanaście czynnych torowisk, istnieje więc prawdopodobieństwo, że np. utknąłby między szlabanami na torach, odpowiedzialności za taką sytuację władze Warszawy na siebie nie wezmą.

Niekończący się remont

Po tym jak ulica została zamknięta w lipcu, drogowcy nie ukrywali, że trzeba będzie ją zbudować od nowa. Obiecali, że remont będzie trwał przez cały sezon letni. Szybko okazało się, że nie uda się dotrzymać terminu. Podano, więc drugą datę: 30 listopada, która również, po kilku tygodniach, stała się nieaktualna.

Na dotychczasowe remonty Dźwigowej miasto wydało już ponad 12 mln złotych.

Mateusz Wróbelec/par