Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Nie będzie kary za wycinkę dębu

Warszawa

Rafał Czerwonka / tvnwarszawa.plDąb został wycięty w styczniu

O skontrolowanie posesji, na której wycięto ponad stuletnie drzewo poprosili straż miejską urzędnicy z Wawra. Czynności już się skończyły, potwierdziły, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Właściciel nie musi bać się nawet mandatu.

- Przeprowadziliśmy czynności pod kątem ustalenia, z jakim charakterem działki i podmiotu mamy do czynienia – informuje nas Monika Niżniak, rzeczniczka straży miejskiej. - Kontrola potwierdziła, że jest to działka o charakterze prywatnym. Osoba, która nią dysponuje jest osobą prywatną. Natomiast drzewo nie jest pomnikiem przyrody – dodaje.

Niżniak podkreśla też, że właściciel posesji nie otrzyma żadnej kary, bo nie ma ku temu żadnych podstaw. – Zostały tu spełnione wszystkie wymogi ustawowe – stwierdza.

Kontrolę zlecił ratusz

Bezkarność wycinki starego dębu przy ul. Mydlarskiej to konsekwencja ostatniej nowelizacji prawa o ochronie przyrody. Zgodnie z nią, każda osoba prywatna może wyciąć dowolne drzewo (bez względu na wiek czy obwód), które rośnie na jego posesji. Są tylko dwa warunki: nie jest pomnikiem przyrody, a jego wycinka nie wiąże się z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Wokół tego ostatniego punktu w przypadku wawerskiego dębu pojawiły się wątpliwości. Aby je rozwiać, urząd dzielnicy poprosił o pomoc funkcjonariuszy straży miejskiej. - Po weryfikacji będziemy mieli podstawę do ewentualnego wezwania właściciela nieruchomości do złożenia wyjaśnień – informował nas w środę rzecznik dzielnicy Konrad Rajca.

Dziś już wiadomo, że takie tłumaczenia nie będą potrzebne. Choć wyniki kontroli nie dotarły jeszcze do wawerskiego ratusza, wiemy jakie płyną z niej wnioski.

Dąb zniknął z posesji w Wawrze
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

Rada miasta nie pomoże

To nie pierwsza wycinka, która po wprowadzeniu nowego prawa budzi kontrowersje. W ubiegłym tygodniu mieszkańcy podwarszawskiego Józefowa poinformowali nas o wycięciu kilkunastu zdrowych sosen. Właściciele działki pozbyli się ich, bo w przyszłości mają zamiar w tym miejscu budować dom.

Wielu naszych czytelników pyta czy nowego prawa nie mogą zaostrzyć władze lokalne: ratusz lub rada miasta. - Nie ma takiej możliwości. Rada może to prawo jedynie złagodzić – odpowiada krótko Marek Piwowarski, dyrektor warszawskiego Zarządu Zieleni.

Czy takich sytuacji jak ta w Wawrze, nie można było uniknąć (np. poprzez objęcie drzewa ochroną). - Od projektu nowelizacji do jego wdrożenia minęły dwa tygodnie. Trudno więc mówić, by można było się na to przygotować - rozkłada ręce urzędnik.

Choć nieoficjalnie o planach zliberalizowania prawa mówiło się od miesięcy, to proces legislacyjny był błyskawiczny. Posłowie przegłosowali nowelizację prawa o ochronie środowiska podczas słynnego głosowania w Sali Kolumnowej 16 grudnia. Prezydent Andrzej Duda podpisał ją dokładnie dwa tygodnie później, aby od 1 stycznia mogła zacząć obowiązywać.

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody, które obowiązywały do końca 2016, chcąc wyciąć drzewo na swojej posesji, należało wystąpić do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o zezwolenie na takie działanie. Według posłów PiS, którzy byli autorami noweli, było to zbyt restrykcyjne.

ZOBACZ MATERIAŁ FAKTÓW TVN:

Wycięli kilkusetletni dąb
Paweł Płuska, Fakty TVN

kw/b