Narodowy bez zasięgu

Warszawa

fot. TVN24

Brak zasięgu, zamieszanie z akredytacjami - to niedogodności, jakie czekały na dziennikarzy podczas otwarcia Stadionu Narodowego.

Podczas imprezy otwarcia Stadionu Narodowego poważnym problemem dla dziennikarzy był brak łączności telefonicznej. W przeznaczonym dla nich newsroomie były komputery z internetem, ale jeśli ktoś chciał skontaktować się z redakcją telefonicznie, napotykał problem.

- Redaktorzy nerwowo biegali z telefonem szukając sieci. Zasieg pojawiał się dopiero na... koronie stadionu albo poza obiektem - mówi Bartłomiej Frymus, dziennikarz tvnwarszawa.pl.

- Był też problem z poruszaniem się po stadionie, dziennikarze utykali między trybunami - dodaje. Dlaczego? Ochroniarze co chwila kazali im zawracać i kierowali do alejek, w których poruszali się widzowie.

"Był problem z wejściem i wyjściem"

- Okazało się, że Narodowe Centrum Sportu nie panuje nad imprezą. Problemy były na każdym kroku. Do biura prasowego ochrona nie wpuszczała wszystkich. Jednego z dziennikarzy nie wpuszczono. Oczywiście była ostra awantura, przyleciało kilkunastu ochroniarzy. Dziennikarza ostatecznie nie wpuszczono – napisał do naszej redakcji Sławomir.

Jak dodał, kolejny problem był z wyjściem ze stadionu. – Media wypuszczano tylko jednym wyjściem. Dopiero jak schowałem akredytację to mnie wypuszczono innym wyjściem. Z ochroną kłócili się również policjanci, których nie wpuszczano na górny rząd trybun. Absurd gonił absurd – opisuje.

Zamieszanie z akredytacjami

Część przedstawicieli mediów nie zdążyła też na konferencję prasową, poświęconą otwarciu. Nie z własnej winy. Chociaż kolejka po odbiór akredytacji ustawiła się długo przed czasem, na miejscu okazało się, że brakuje wejściówek dla niektórych dziennikarzy, którzy dostali potwierdzenie ich przyznania.

- Dlaczego nie możecie ich teraz wydrukować? – pytali redaktorzy. Obsługa odpowiedziała, że skończył się papier. Doniesiono go dopiero po kilkudziesięciu minutach.

Zagubiły się między innymi identyfikatory dla przedstawicieli telewizji Al Jazeera. Problem z wejściem miała ekipa chińskiej telewizji.

Próbowaliśmy zapytać o komentarz rzeczniczkę NCS, Darię Kulińską. Jest niedostępna.

Czytaj też o problemach fotografów-amatorów.

bf/mz