Przygotuj się na:

MECZ NA STADIONIE NARODOWYM

We wtorek na Stadionie Narodowym reprezentacja Polski zagra ze Słowenią. To oznacza utrudnienia dla mieszkańców, szczególnie na Saskiej Kępie. Kibice pojadą komunikacją miejską za darmo.

"Naprawią to tak, że śladu nie będzie. Będzie latał"

Warszawa

fot. Marcin/Kontakt 24

- Naprawią to tak, że śladu nie będzie. Tutaj nie ma mowy, żeby ktoś skoczył na giełdę i kupił kawałek aluminium. Wszystkie części mają certyfikaty - powiedział w TVN24 Kamil Iwankiewicz ze Stowarzyszenia Mechaników Lotniczych. Jego zdaniem Boeing 767, który w we wtorek awaryjnie lądował na warszawskim lotnisku, niedługo wróci na trasy.

W ocenie Iwankiewicza samolot nie został poważnie uszkodzony. - Jeśli chodzi o kadłub, to wszystko wskazuje na to, że nie są to wielkie uszkodzenia. Największemu zniszczeniu uległy najprawdopodobniej silniki, ale można je wymienić na nowe. Jeśli chodzi o ogon to jest on tylko przytarty - uszkodzone są podłużnice, wręgi i poszycie - powiedział Iwankiewicz.

I zapewnił, że z wymianą tych części też nie będzie problemu. - Dużym uproszczeniem jest powiedzieć, że to jest tak samo jak z samochodem, że kupi się części i wymieni, ale jest to podobna naprawa. Po takim remoncie samolot będzie tak samo sprawny, bez szkody dla przyszłych lotów. Konstruktorzy przewidują takie rzeczy i stworzono odpowiednie procedury właśnie na takie sytuacje - podkreślił.

Na brzuchu

Samolot Polskich Linii Lotniczych LOT Boeing 767 wylądował awaryjnie na stołecznym lotnisku we wtorek po południu. Maszyna nie mogła wysunąć podwozia i lądowała "na brzuchu". Na pokładzie było 220 pasażerów i 11 członków załogi; nikt nie został ranny. Uszkodzony samolot zablokował obydwa pasy startowe lotniska. Maszyna została już podniesiona z płyty lotniska i przetransportowana do bazy technicznej LOT.

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl///mn//bgr