Najpierw Sofia, teraz Madryt. Jaki szuka wzorców dla metra

Warszawa

"W Hiszpanii się da, w Bułgarii się da"TVN24
wideo 2/3

- Jeżeli zostanę prezydentem Warszawy, od razu przystąpię do budowy III i IV linii metra i będę to robił w tempie, jakie widzieliśmy w Hiszpanii - oświadczył w poniedziałek Patryk Jaki. Zdaniem ekspertów związanego z PO Instytutu Obywatelskiego, nie powinno się porównywać budów metra w różnych miasta, bo takie porównania są "metodologicznie błędne".

Jaki spotkał się w poniedziałek z byłym burmistrzem Madrytu Jose Marią Alvarezem del Manzano y Lopez del Hierro, który w latach 1995-1999 oddał do użytku 56 kilometrów metra i 37 stacji.

Podczas konferencji prasowej w Madrycie Jaki podkreślił, że Manzano budował metro "chyba najszybciej w Europie". - Potrafił podczas jednej kadencji otworzyć 50 kilometrów nowej linii metra. Dla porównania chcę powiedzieć, że w Warszawie przez trzy kadencje oddano 9 km metra - mówił.

- Przede wszystkim widzimy, że można, że naprawdę można to robić. Nie dość, że dzięki temu, że burmistrz przez trzy kadencje rozwijał komunikację zbiorową, szczególnie metro, to duża część z tych linii należała do najtańszych w Europie, czyli po pierwsze - można szybko, można tanio - mówił.

"Decyzja polityczna"

Były burmistrz Madrytu podkreślał, że "doświadczenie budowy metra to rzecz bardzo ważna, jeżeli chodzi o funkcjonowanie miasta". - Uważam, że trzeba podjąć przede wszystkim decyzję polityczną - powiedział. Dodał, że w Madrycie powstało konsorcjum transportowe, które zajmowało się budową metra. - Znalazł się człowiek, który powiedział, że to jest możliwe i zaczęliśmy pracować zawsze myśląc o tym, że budowa metra jest dla miasta, nie dla osoby, nie dla partii - powiedział.

Dodał, że budowa metra jest rzeczą kosztowną i uciążliwą, ale dla miasta niezbędną. - Transport na powierzchni bez dobrego metra jest bardzo utrudniony i jest prawie niemożliwy w dużych miastach. Madryt znacznie lepiej działa w wyniku budowy metra i trzeba mieć tę hojność chcąc wybudować takie metro niezależnie od tego, jak trudne byłoby to działanie - mówił Manzano.

Patryk Jaki podczas briefingu poprosił byłego burmistrza Madrytu, aby powiedział, jak szybko można budować metro. - To wszystko zależy od dwóch czynników - od budowy miasta, od podłoża oraz od źródeł finansowania. My mieliśmy finansowanie bardzo znaczne i przeprowadzaliśmy etapami tę budowę, żeby nie przeszkadzać mieszkańcom. Mieliśmy tę przewagę, że kiedy zaczynaliśmy metro w Madrycie, było ono już dosyć dobrze rozbudowane. Więc to, co my zrobiliśmy, to rozbudowywaliśmy metro niczym pajęczynę, która była coraz większa, bowiem centrum było już bardzo dobrze rozbudowane - odpowiedział.

"W Warszawie można budować szybciej"

Po powrocie do Warszawy Jaki zorganizował konferencję prasową, podczas której przypomniał swoją obietnicę, że jeżeli zostanie prezydentem Warszawy, to od razu przystąpi do budowy III i IV linii metra i - jak dodał - będzie to robił "w tempie takim, jak widzieliśmy w Hiszpanii, bo skoro w Hiszpanii się da, w Bułgarii się da, to tym bardziej się da w Warszawie".

W jego ocenie Madryt może być dla Warszawy przykładem także "w wielu obszarach rozwoju gospodarczego". Jaki wskazał na metro jako "szkielet komunikacyjny" metropolii i związany z nim "rozkwit gospodarczy" w jego okolicach.

- Miejsca, gdzie powstawały nowe stacje metra przeżywały rozkwit gospodarczy, coraz więcej osób zaczęło korzystać z komunikacji zbiorowej i coraz mniejsze korki były na ulicach - mówił o swoich wrażeniach z wizyty w stolicy Hiszpanii. Dodał, że "w ostatnich latach wybudowano tam kilka kolejnych obwodnic" i przypomniał, że w Warszawie "nie ma nawet jednej obwodnicy".

- Jestem przekonany, że w Warszawie można budować szybciej, można budować taniej. Warszawa naprawdę te 12 lat rządów (prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz – red.), jeżeli chodzi o rozwój stacji metra, straciła" - ocenił.

Pytany przez dziennikarzy, czy rzeczywiście planuje budować metro tak szybko jak w Madrycie, polityk przyznał, że byłoby to "zbyt ambitne zadanie". - Gdybyśmy przyjęli tempo nie madryckie, a tylko bułgarskie, to mój plan byłby do zrealizowania przed terminem, o którym wspominałem. Ja obliczyłem wybudowanie III i IV linii metra na dwie kadencje. Natomiast gdyby budować w tempie bułgarskim, to da się to zrobić przed końcem drugiej kadencji – stwierdził.

- Udowodnię, że da się to zrobić. Rozliczycie mnie państwo z tego. Jeśli nie, podam się do dymisji. To, że w warszawie buduje się trzy kilometry rocznie, to kompromitacja Platformy - podsumował.

Wysokie koszty utrzymania

Metro w Madrycie jest jednym z najstarszych w Europie. Pierwsze stacje otwarto w 1919 roku. Obecnie ma 294 km długości i 301 stacji. Jego rozbudowa w trakcie kadencji burmistrza del Hierro (urzedował w latach 1991-2003) przypadła na okres tuż po wejściu Hiszpanii do Unii Europejskiej, gdy kraj otrzymał duże wsparcie finansowe na inwestycje w infrastrukturę. Później okazało się, że stolicy przyszło zmagać się z wysokimi kosztami utrzymania podziemnej kolejki.

Na przykład w 2012 roku ceny biletów wzrosły o 11 procent. Z kolei budżet na obsługę metra na rok 2013 ograniczono o 20 milionów euro. Jak podawał portal transport-publiczny.pl skutkowało to zamknięciem wielu wejść na stacje, ograniczeniami w utrzymaniu schodów i wind, czy obniżeniem częstotliwości kursowania pociągów po godzinie 23. Władze miasta chciały w ten sposób zwiększyć udział wpływów ze sprzedaży biletów w finansowaniu metra.

Kolejnym sposobem na wyjście z finansowych tarapatów było sprzedanie nazwy jednej z linii i stacji operatorowi sieci telefonii komórkowej. Zyski z reklamy miały dzięki temu przez trzy kolejne lata wzrosnąć o 10 procent.

Unijni urzędnicy wskazywali z kolei w 2014 roku, że liczba pasażerów korzystających z jednej z rozbudowanych linii madryckiego metra wynosi zaledwie 18 procent szacowanej liczby podróżnych. Dane te znalazły się w raporcie Europejskiego Trybunału Obrachunkowego dotyczącego inwestycji w transport publiczny finansowanych ze środków unijnych.

Porównania są "metodologicznie błędne"

Do wizyty Patryka Jakiego w Madrycie odniósł się Instytut Obywatelski, związany z Platformą Obywatelską. Zdaniem jego ekspertów kandydat na prezydenta stolicy nie powinien porównywać tempa projektowania i budowania metra w różnych częściach Europy. Ich zdaniem jest to "metodologicznie błędne", a jako dowód załączają wyniki badań duńskich i holenderskich naukowców, którzy zestawili koszty budowy metra w kilku wybranych miastach. Oceniając wyniki doszli oni do wniosku, że nie można porównywać tego typu inwestycji bez rozróżnienia ich typu, to znaczy, czy były to naziemne czy podziemne linie, przedłużenia czy nowe linie, metro płytkie czy głębokie, oraz czy powstawały w terenie zurbanizowanym czy na obrzeżach.

W cytowanym przez Instytut Obywatelski badaniu kolejnym czynnikiem uniemożliwiającym rzetelne porównanie jest kubatura stacji, długość peronów czy średnica tunelu. Dla przykładu wskazują tu Marsylię (70 m peron i tunel o średnicy 4,8 m), Tuluzę (52 m peron i tunel o średnicy 5,3 m) i Warszawę (120 m peron i tunel o średnicy 6,3).

Zestawienie kosztów budowy metra w różnych częściach Europy pokazuje, że na przykład rozbudowa madryckiej kolejki w latach 1995-1999 w 68 procentach odbywała się w tunelu, a w 32 procentach na powierzchni, natomiast koszt budowy jednego kilometra wyniósł 26,7 mln dolarów. W Londynie budowa przedłużenia Jubilee Line, która obecnie styka się co najmniej z jedną ze stacji wszystkich pozostałych linii, kosztowało aż 329,9 mln dolarów za kilometr. 22 procent Jubilee Line to część naziemna, pozostałe 78 procent torów biegnie w tunelu.

PAP/kk/pm