Najgłośniejszy saksofonista świata świętuje urodziny

Warszawa

mat. organizatoraPeter Brötzmann

Peter Brötzmann bywa nazywany najgłośniejszym saksofonistą świata, dlatego nie ma się co dziwić, że urodziny będzie miał najdłuższe. Potrwają aż pięć dni, a złożą się na nie premiera filmu biograficznego i cztery koncertowe wieczory w klubie Pardon To Tu. Będzie głośno.

75-letni artysta to jeden z najbardziej bezkompromisowych saksofonistów jazzowych w historii tego instrumentu. Jego album "Machine Gun" z 1968 roku uchodzi za kamień milowy free jazzu, choć kanon tej najbardziej dzikiej odmiany jazzu wykuwał się po drugiej stronie Atlantyku.

Przełomowy koncert

Brötzmann odegrał także szczególną rolę w mniejszej historii – klubu przy placu Grzybowskim. – Gdy pięć lat temu zakładałem Pardon To Tu wydawał mi się kimś nieosiągalnym, ale w 2013 udało się go zaprosić. To był na pewno jeden z najważniejszych koncertów w historii klubu. Otworzył nam wiele furtek, ułatwił dostęp do wielu innych artystów - wspomina Daniel Radtke, właściciel Pardon To Tu.

Plakat z tamtego występu do dziś wisi w honorowym miejscu. - To jeden z niewielu prawdziwych artystów. Pokorę łączy z wielką bezkompromisowością i przekonaniem, że to co robi to cały jego świat – twierdzi nasz rozmówca. Potem muzyk zagrał tu jeszcze dwa razy, a przez otwarte już furtki weszło wielu kolejnych czyniąc z Pardon To Tu jednym z ciekawszych miejsc koncertowych w naszej części Europy.

Od malarstwa do muzyki

Peter Brötzmann zaczynał jako malarz, kształcił się w tym kierunku. Przez pewien czas był związany z awangardową grupą Fluxus. Potem pochłonęła go muzyka, a owocem tej pierwszej pasji są dziś tylko okładki płyt, które sam projektuje. Jak opowiadał w jednym z wywiadów, ostry styl, który wypracował był radykalnym zaprzeczeniem muzyki klasycznej, wśród której się wychował. Jak wielu Niemców z powojennego pokolenia odrzucał świat swoich rodziców na wielu poziomach.

Grał z wielkimi. Był częścią Globe Unity Orchestra, freejezowego big bandu założonego przez pianistę Alexandra von Schlippenbacha. Po kilku latach ich drogi się rozeszły, ale potem krzyżowały się wielokrotnie. W latach 80. niemiecki saksofonista trafił do zespołu Last Exit amerykańskiego basisty Bila Laswella. Przekraczali gatunkowe granice miedzy światami jazzu i heavy metalu.

Saksofonista grał także w European Orchestra Cecila Taylora, gdzie spotkał naszego Tomasza Stańkę. A w ostatnich latach koncertował i nagrywał głównie basistą Williamem Parkerem i perkusistą Hamidem Drakem (skądinąd muzykami dobrze znanymi bywalcom Pardonu).

Warszawskie urodziny

Lista gości na urodzinowych koncertach też jest imponująca. Poza wspomnianym von Schlippenbachem z mistrzem będą świętować muzycznie: trębacz Toshinori Kondo, perkusista Han Bennink, gitarzystka Heather Leigh, wibrafonista Jason Adasiewicz, perkusista Steve Noble i basista John Edwards. W poniedziałek, wtorek i środę odbędą się po trzy sety, w tym dwa spontaniczne. Do ostatniej chwili nie będzie wiadomo, którzy muzycy wyjdą na scenę. W czwartek, na finał, zagrają wszyscy zaproszeni artyści.

- Pomysł długo dojrzewał. Zrodził się dwa lata temu. Zapytaliśmy pana Brötzmann, co robi na 75. urodziny, powiedział, że jeszcze nie wie. Z jakichś względów postanowił nam zaufać. Chciał tu wrócić – opowiada Radtke.

Na muzyce atrakcje 5-dniówki się nie kończą. Już w niedzielę odbędzie się polska premiera filmu dokumentalnego "Rohschnitt Peter Brötzmann". Będzie można porozmawiać z reżyserem dokumentu Peterem Sempelem, a siwobrodemu mistrzowi złożyć osobiście życzenia urodzinowe.

5 Nights with Peter BrötzmannNiedziela-czwartek, godz. 20.30Pardon To Tu, pl. Grzybowski 12/16Wstęp 15-80 zł

Piotr Bakalarski