"Najbardziej śmieciowa kampania"

Warszawa

| TVN CNBC, Reutersfot

We wtorek mija ostateczny termin usunięcia plakatów wyborczych. Jednak Warszawa wciąż jest pełna szpecących, pomazanych i częściowo pozrywanych reklam kandydatów. Ich uprzątnięciem zajmie się Zakład Oczyszczania Miasta.

- Komitety mają 30 dni od dnia wyborów na usunięcie rozklejonych przez siebie plakatów. Większość sztabów nie wywiązała się ze swojego obowiązku - mówi Iwona Fryczyńska rzeczniczka ZOM.

Kary za reklamy

- Teraz będziemy dokładnie przeglądać miasto i identyfikować powierzchnie zaklejone plakatami. Następnie je posprzątamy, a kosztami obciążymy komitety – tłumaczy Fryczyńska.

Cztery lata temu ZOM wystawił rachunki na sumę prawie 90 000 złotych. Sztaby płaciły od kilkunastu złotych do 30 000.

Plakatują gdzie się da

To najbardziej śmieciowa kampania - zauważa Fryczyńska. - Kandydaci oklejali skrzynki energetyczne, latarnie, drzewa a nawet śmietniki. Jest to zabronione. Ordynacja wyborcza ustala gdzie można naklejać – wyjaśnia Fryczyńska. - Moim zdaniem robią to z premedytacją, aby zaoszczędzić pieniądze, które trzeba by wydać na płatne miejsce ogłoszeniowe. Wyborcy powinni zdecydować czy chcą głosować na kandydatów którzy tak plakatują – dodaje.

wp