Nagranie z zatrzymania Wiplera "zapewne zostanie upublicznione"

Warszawa

TVN24Mówi Przemysław Nowak

Warszawska prokuratura zapowiedziała, że nagranie z monitoringu, na którym widać zatrzymanie Przemysława Wiplera, "zapewne zostanie upublicznione". Najpierw muszą jednak zostać przesłuchani wszyscy świadkowie.

Jak poinformował Przemysław Nowak, rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie, dochodzenie jest kontynuowane. - Uzupełniany jest materiał dowodowy. Pan Wipler nie został jeszcze przesłuchany – mówi Nowak. - Nie została podjęta decyzja czy pan Wipler zostanie przesłuchany w charakterze świadka, czy podejrzanego – informuje rzecznik.

Pokażą nagranie

Nagranie z ulicy Mazowieckiej, gdzie doszło do zajścia, prokuratura najprawdopodobniej ujawni. - Zapis z monitoringu zapewne zostanie upubliczniony, ale nie na tym etapie dochodzenia – mówi Nowak.

Dlaczego? Prokuratura nie przesłuchała jeszcze wszystkich świadków. - Nie wszyscy świadkowie zostali przesłuchani i udostępnienie w tym momencie zapisu monitoringu mogłoby w sposób oczywisty wpływać na treść zeznań osób które będą przesłuchiwane w przyszłości – wyjaśnia rzecznik.

Pijany poseł

Chodzi o nocną bójkę przed klubem przy ul. Mazowieckiej, do której doszło w środę. Wipler twierdzi, że został brutalnie pobity przez policję. Jak tłumaczy, świętował, bo po raz piąty zostanie ojcem. Zdaniem policji, to Wipler był agresywny i nie wykonywał poleceń funkcjonariuszy.W tej sprawie szef policji przesłał szefowi MSW raport dotyczący interwencji policji z udziałem Wiplera. - Ta sprawa jest tak ewidentna, że aż nie chce się jej komentować - mówił Bartłomiej Sienkiewicz.

Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie incydentu z udziałem Wiplera. Wszczęte przez policję dochodzenie dotyczy "stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowej". Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności lub maksymalnie do trzech lat więzienia.

Wipler przyznał, że badanie alkomatem w szpitalu wykazało 1,4 promila alkoholu w jego krwi, co - według niego - wskazuje na wypicie jednej butelki wina. Poseł utrzymuje, że nie był pewny, kto interweniuje przed klubem, a interwencja ta była brutalna, dlatego się w nią wtrącił. Konsekwencją - jak mówił - było pobicie go przez policję.

wp//ec