Na Narodowym liczą straty po finale

Warszawa

Narodowy ze zniszczeniamiTVN24
wideo 2/3

- Zabezpieczyliśmy monitoring. Od wczoraj szacujemy straty - przyznała w rozmowie z TVN24 rzeczniczka PGE Narodowego. Wystrzelone w trakcie finału Pucharu Polski race spowodowały uszkodzenia obiektu, na pewien czas przerwano też spotkanie.

Już po rozpoczęciu meczu kibice Arki i Legii odpalili środki pirotechniczne w swoich sektorach. Sytuacja powtórzyła się na początku drugiej połowy, w sektorze zajmowanym przez sympatyków stołecznego klubu, a sędzia był zmuszony do przerwania spotkania. Część z kibiców zdecydowała się opuścić stadion z powodu kłębów dymu.

Mecz wznowiono po kilku minutach, ale w jego końcówce znów poleciały race, tym razem z sektora Arki w kierunku fanów Legii. Żadna z rac do nich nie doleciała, za to jedna wylądowała na murawie, a inna odbiła się od stadionowego telebimu. Zapalił się nawet element iglicy dachu, umiejscowiony 30 metrów nad płytą boiska.

- Zabezpieczyliśmy monitoring. Od wczoraj szacujemy straty. Po raz pierwszy doszło do uszkodzenia tych najbardziej wartościowych konstrukcji Narodowego, czyli dachu i telebimów - wyliczała rzeczniczka obiektu Monika Borzdyńska.

Krzesełka spalone, dach cały

Zniszczonych zostało kilkadziesiąt krzesełek, a po oględzinach wykluczono czarny scenariusz. Wart ponad 200 milionów złotych rozsuwany dach jest cały.

- Dzisiaj wiemy, że konstrukcja zadaszenia nie została naruszona, ale telebimy już tak. Jakie to będą straty, czy one będą wyższe niż w poprzednich edycjach finału Pucharu Polski, to jeszcze zobaczymy - dodała rzeczniczka.

Rachunek za szkody ma zostać wystawiony obu klubom.

Kary dla klubów

Prezes PZPN Zbigniew Boniek zapowiedział, że zawiadomi prokuraturę o prawdopodobnym popełnieniu przestępstwa. Nie wykluczył, że Legia i Arka poniosą dodatkowe kary.

- Wydaje mi się, że konsekwencje zostaną wyciągnięte, ale to nic nie zmieni. Kibiców, którzy zachowują się w ten sposób, nie obchodzi w ogóle to, że ich klub poniesie karę - przyznał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

Gdy dwa lata temu podczas finału dali o sobie znać kibice Legii i Lecha (również odpalono race, zniszczono ok. 600 krzesełek i jedną z bram), kluby ukarano finansowo: Lech musiał zapłacić 250 tysięcy złotych, Legia - 100 tysięcy. To nie wszystko, kibicom z Poznania zakazano wyjazdów zorganizowanych na kilka ostatnich meczów sezonu ekstraklasy oraz spotkania Pucharu Polski w kolejnej edycji.

W środę mecz wygrała Legia 2:1.

CZYTAJ WIĘCEJ NA SPORT.TVN24.PL

sport.tvn24.pl/twis