Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

MON chciał jej degradacji. Sąd stanął po stronie major

Warszawa

Adwokat Magdaleny ETVN24
wideo 2/3

Szefowi MON nie udało się zdegradować major Magdaleny E., byłej funkcjonariusz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Wojewódzki Sąd Administracyjny przychylił się dziś do jej argumentacji i unieważnił decyzję MON. - Degradacja była próbą wywierania wpływu na osoby niewygodne nowemu kierownictwu - komentowała po orzeczeniu major Magdalena E.

Wizerunku, głosu i nazwiska Magdaleny E. nie możemy publikować ze względu na jej pracę w kontrwywiadzie. Oficer służbę w SKW rozpoczęła w 2007 roku, gdy formację od zera tworzył sam Antoni Macierewicz. Przez kolejne lata kobieta błyskawicznie pięła się w służbowej hierarchii odnosząc sukcesy w Afganistanie, a także w kraju prowadząc skomplikowane operacje przeciwko obcym wywiadom.

W listopadzie 2015 roku, mimo przejścia do Centrum Eksperckiego NATO, zajęła się porzuconą przez nowe kierownictwo SKW operacją uwolnienia polskiego żołnierza z więzienia na Białorusi. O tajnej operacji, która miała polegać na wymianie polskiego żołnierza na białoruskiego szpiega, wiedzieli między innymi prezydent Andrzej Duda i minister-koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński.

Zaakceptowali plan wymiany więzionego żołnierza na skazanego w Polsce Białorusina. 12 lipca 2016 roku szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego ukarał major Magdalenę E. degradacją, zarzucając między innymi samowolę i ukrywanie operacji przed przełożonymi w okresie po zmianie władzy w 2015 roku. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT

"Mamy jeszcze sądy niezawisłe"

Oficer od decyzji MON odwołała się do sądu administracyjnego. Wojewódzki sąd administracyjny przyznał rację major. Orzekł również o zadośćuczynieniu dla kobiety. Uzasadnienie jest niejawne. I choć wyrok jest nieprawomocny, adwokat Magdaleny E. nie kryje zadowolenia.

- Cieszymy się bardzo. Argumenty, które podnosiłem, sąd uwzględnił w całości. To jest bardzo dobre orzeczenie, które pokazuje, że warto walczyć do końca, że mamy jeszcze sądy niezawisłe - komentuje adwokat Antoni Kania-Sieniawski.

I dodaje: po uzasadnieniu, które szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego otrzyma, powinien zrewidować swoje kadry, ewentualnie zastanowić się, czy dalej chce pełnić swoją funkcję, robiąc takie rzeczy ze swoimi oficerami - twierdzi.

Sama major uważa, że sprawa nie powinna ujrzeć światła dziennego. - Honor to jedno, natomiast to była dość specyficzna sprawa, chodziło tutaj o uwolnienie obywatela Rzeczpospolitej Polskiej, który został zatrzymany na terenie innego kraju. Dla mnie wygraną było to, że znalazł się w kraju. Natomiast cała ta sprawa - jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne - odbieram to jako wywieranie wpływu narzędziami, którymi dysponują obecnie wyżsi przełożeni, takimi jak postępowania dyscyplinarne czy postępowanie kontrolne, które stosuje się wobec osób niewygodnych - mówi po ogłoszeniu wyroku.

Jakie ma plany zawodowe? - Na razie nie oczekuję niczego wielkiego. Wiadomo, że to co robiłam do tej pory, było przede wszystkim pasją. Natomiast co będzie, to się okaże - wzrusza się.

"Prawdziwy żołnierz wyklęty"

Degradacją m.in major E. zajmował się poseł - członek sejmowej komisji służb specjalnych Marek Biernacki, który napisał w tej sprawie do Prezydenta Andrzeja Dudy. Poseł określa major Magdalenę E. jako "prawdziwego żołnierza wyklętego", który ponosi karę za wierną służbę krajowi.

kz/mś/ZIR