Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Mniej osób zginęło na ulicach, ale wcale nie jest bezpieczniej

Warszawa

Prezydent Warszawy o statystykachTVN24
wideo 2/4

Po raz pierwszy w najnowszej historii Warszawy liczba zabitych w wypadkach drogowych spadła poniżej 50. Ale są też niepokojące dane.

Najnowsze, choć jeszcze nie ostateczne dane za 2017 rok, mówią o 45 osobach, które zginęły na ulicach Warszawy; o 13 mniej niż rok wcześniej. To niezwykły wynik, jeśli porównać go do danych sprzed dekady. W 2007 roku śmierć w wypadkach poniosło 111 osób, a rok później aż 125. Od tamtej pory liczba ta systematycznie spada.

Ale ostatnie dane o ofiarach śmiertelnych nie przesądzają wcale, że na ulicach Warszawy jest bezpieczniej.

Giną na przejściach

- Trudno na ten temat mówić w kontekście liczb. Wdzierają się emocje. 45 osób. Proszę pomyśleć o swoich znajomych, bliskich. Te tragedie mogą spotkać każdego z nas. W jednym z pierwszych miesięcy pracy w Zarządzie Dróg Miejskich, dostałem SMS-a o wypadku śmiertelnym pod blokiem, w którym mieszkam. W wypadku zginęło dziecko. Będę do końca życia pamiętał ten dzień. Myślałem wtedy o swojej córce - mówił Łukasz Puchalski, dyrektor ZDM.

Urzędnicy ratusza prezentując we wtorek dane dotyczące bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podkreślali, że priorytetem miasta jest ograniczenie ofiar wśród "niechronionych uczestników ruchu", czyli pieszych, których szanse na przeżycie w zetknięciu z ważącym zwykle ponad tonę samochodem są nieduże. To piesi najczęściej giną na ulicach Warszawy - stanowią 2/3 ofiar. Co gorsza, blisko połowa (14 z 30) ginie tam, gdzie teoretycznie powinni być bezpieczni, czyli na przejściach.

Słupki i azyle

Urzędnicy mówili we wtorek przede wszystkim o tym, na co mają wpływ, czyli o inwestycjach w drogową infrastrukturę. W ubiegłym roku oświetlali przejścia dla pieszych (342), budowali tzw. azyle, czyli wysepki między jezdniami (25), stawiali sygnalizację świetlną (9), kładli na jezdniach progi zwalniające (24). Nowością było montowanie tzw. aktywnych przejść (20), które reagują, gdy zbliża się do nich pieszy. Z badań prowadzonych przez naukowców z Politechniki Warszawskiej wynika, że kierowcy dwa razy częściej przepuszczają tam pieszych, a ci na przejście przez jezdnie czekają o 40 procent krócej.

Nowością było też "słupkowanie" przejść dla pieszych i chodników bezpośrednio przy nich (3000 słupków). Renata Kaznowska, wiceprezydent Warszawy, utyskiwała, że miasto zmuszone jest to robić, bo część kierowców nie respektuje "oczywistych" zakazów parkowania w tych miejscach.

Dane o wypadkach
Urząd Miasta

Inna specyfika

Uczestnicy konferencji zaprezentowali dane, z których wynika, że Warszawa wypada znacznie lepiej, jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na milion mieszkańców (26) nie tylko niż cała Polska (73), ale też Unia Europejska (50). Te dane nie uwzględniają jednak specyfiki dużych miast, gdzie jeździ się znacznie wolniej, jest więc znacznie mniej najtragiczniejszych wypadków.

Danych z Brukseli, Monachium czy Wiednia, czyli miast porównywalnych jeśli chodzi o liczbę ludności, ratusz jednak nie przedstawił. Nie przedstawił też innych danych o wypadkach w ogóle.

Bo o ile liczba ofiar śmiertelnych spadła, o tyle liczba samych wypadków i osób rannych wzrosła. I to znacznie. A przecież w 2016 roku liczba rannych w wypadkach po raz pierwszy w historii spadła poniżej 1000. W roku 2017 niestety wzrosła i to aż o 23 procent. Było ich ponad 1,2 tys. O ponad 20 proc. wzrosła też liczba samych wypadków.

To pokazuje, że choć udało się ograniczyć te najtragiczniejsze skutki, to nie udało poprawić ogólnego bezpieczeństwa.

Wypadki w Warszawie
tvnwarszawa.pl

Jeśli policja się przyłączy

Na kolejne lata ratusz zapowiada dalszą poprawę infrastruktury. Nadal prowadzony ma być audyt przejść dla pieszych. W 2016 i 2017 roku przebadano siedem dzielnic. W tym roku analiza obejmie kolejnych pięć, a w 2019 ostatnie sześć. - Idziemy po drogowemu, jak walec, dzielnica po dzielnicy – zapewniał Łukasz Puchalski z ZDM.

Renata Kaznowska zapowiedziała też, że urzędnicy jeszcze mocniej chcą postawić na edukację i informację.

Michał Domaradzki, wicedyrektor z Biura Polityki Mobilności i Transportu w ratuszu, cieszył się ze spadku liczby zabitych, ale podkreślał: - Choćby był jeden wypadek, to będzie to o jeden za dużo.

Urzędnicy podczas wtorkowego spotkania wyrażając troskę o bezpieczeństwo pieszych nie mówili też o jeszcze jednej istotnej rzeczy, która wynika z danych policji. Z 30 pieszych, którzy zginęli w ubiegłym roku na warszawskich ulicach, wypadki spowodowało aż 19 z nich. Rok wcześniej z własnej winy zginęło 13 pieszych.

- Jeśli do naszych działań przyłączy się aktywnie policja i będziemy widzieli policjantów na ulicach Warszawy, to te wskaźniki mogą być jeszcze lepsze - stwierdził na koniec wtorkowej konferencji Łukasz Puchalski.

Szefowi ZDM nikt jednak nie odpowiedział, bo w konferencji nie wziął udział żaden przedstawiciel Komendy Stołecznej Policji.

Przyczyny wypadków
tvnwarszawa.pl

Piotr Machajski