Miotacz gazu dla każdego strażnika

Warszawa

fot. Maciej Weżyk/tvnwarszawa.pl

Strażnicy miejscy dostaną na stałe miotacze gazu - pisze "Życie Warszawy". Przejdą też szkolenia z ich obsługi. Te - jak pokazało życie - mogą niektórym pomóc uniknąć wypadków.

Niektórzy funkcjonariusze do tej pory mieli miotacze, ale tylko w czasie służby. Po jej zakończeniu musieli je oddawać do magazynu. – Zajmowało to trochę czasu. Nawet 20 minut, bo każdą sztukę trzeba było spisać – mówi "ŻW" Grzegorz Staniszewski, szef wydziału prewencji straży miejskiej.

Teraz wszystko ma iść sprawniej. Do straży miejskiej trafiło 500 pojemników z gazem wartych 22 tysięcy złotych. Jak dodaje Staniszewski od przyszłego tygodnia, każdy strażnik będzie miał przy sobie miotacz gazu, na stałe.

Poparzył się miotaczem

Każdy ze strażników przejdzie szkolenie z obsługi miotacza. Jak się okazało, taka nauka niektórym bardzo się przyda - pisze "ŻW". W ubiegłym roku jeden z funkcjonariuszy usiadł na miotacz, pojemnik rozszczelnił się i... strażnik poparzył sobie pupę.

Gaz do obrony

Tylko w tym roku strażnicy użyli miotaczy ponad 50 razy. Natomiast przez cały 2010 rok – 109 razy. Przepisy określają, że mogą to zrobić tylko w sześciu przypadkach m.in. odparcia ataku na funkcjonariusza czy inną osobę. Każdy przypadek użycia gazu jest odnotowywany, a później przełożeni sprawdzają, czy odbyło się to zgodnie z prawem.

bf/mz