Mińsk Mazowiecki: szukali kościoła, znaleźli ponad setkę grobów

Warszawa

Szkielet ze znalezioną przy nim monetą | Zofia Kowarska
Obszar badań ratunkowych widziany z góry, w dolnej części widoczna kapliczka | Zofia Kowarska
Jeden ze szkieletów zachowany jedynie fragmentarycznie | Zofia Kowarska
Szkielet znaleziony przy oryginalnym fundamencie kapliczki | Zofia Kowarska
Szkielet ze znalezioną przy nim monetą | Zofia Kowarska
Obszar badań ratunkowych widziany z góry, w dolnej części widoczna kapliczka | Zofia Kowarska
Jeden ze szkieletów zachowany jedynie fragmentarycznie | Zofia Kowarska
Szkielet znaleziony przy oryginalnym fundamencie kapliczki | Zofia Kowarska
Szkielet ze znalezioną przy nim monetą | Zofia Kowarska
Obszar badań ratunkowych widziany z góry, w dolnej części widoczna kapliczka | Zofia Kowarska

Miał być drewniany kościół, spalony podczas potopu szwedzkiego. W Mińsku Mazowieckim archeolodzy odkryli jednak zupełnie coś innego...

Zakończone właśnie badania archeologiczne przy rondzie Dziąga w Mińsku Mazowieckim od początku wzbudzały zainteresowanie mieszkańców. O miejscu, gdzie je przeprowadzano, krąży bowiem wiele legend. Jedna z nich mówi, że stał tam kiedyś drewniany kościół, który został spalony podczas potopu szwedzkiego.

- Według tradycji ustnej, na miejscu zniszczonego kościoła, dla jego upamiętnienia, postawiono pod koniec XVIII wieku murowaną kapliczkę słupową. Kapliczka ta, w nieco zmienionej formie, stoi do dziś. Legendy te nie mają potwierdzenia w źródłach historycznych, jednak prawdopodobnie tkwi w nich ziarno prawdy - opowiada Zofia Kowarska, z firmy Wykop na Poziomie, która prowadziła badania archeologiczne.

Nie ma kościoła, jest setka grobów

Badania prowadzono w związku z przygotowaniami do remontu ulic. - Nie natrafiono na fundamenty domniemanego kościoła ani na ślady spalenizny, które mogłyby potwierdzać historię o pożarze. Jednak odnaleźliśmy ceglany fundament wspomnianej kapliczki, która teraz stoi kilkanaście metrów dalej - dodaje Kowarska.

Ale to nie wszystko. Archeolodzy odkryli też... ponad setkę grobów. - Większość pojedynczych, w kilku przypadkach zachowały się ślady drewnianych trumien. Kilka grobów można określić jako zbiorowe, spoczywały w nich szczątki kilku lub nawet kilkunastu osób. Wiele grobów było częściowo zniszczonych lub naruszonych - relacjonuje archeolog.

- Badania antropologiczne pomogą ustalić płeć i wiek poszczególnych osób. Być może także ich pokrewieństwo oraz, w niektórych przypadkach, przyczynę śmierci - zapowiada Kowarska.

I zapewnia, że szkielety zostaną powtórnie pochowane na położonym nieopodal cmentarzu.

Oprócz szczątków ludzkich, w miejscu badań odkryto zabytki. To między innymi fragmenty naczyń ceramicznych i szklanych, przedmioty metalowe (głównie gwoździe, prawdopodobnie od trumien, a także jedną sprzączkę od pasa i ostrze noża). Znaleziono także kilka monet, w tym jedną najstarszą, pochodzącą z 1621 roku monetę Zygmunta III Wazy.

Archeolodzy twierdzą, że cmentarz mógł funkcjonować w XVII lub XVIII wieku.

CZYTAJ RÓWNIEŻ O TAJEMNICZYM CMENTARZU W WARSZAWIE

Dzielnica wybuduje drogę na Cmentarz Choleryczny?
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl

kz/r