Ministerstwo zgadza się z sądem w sprawie picia na bulwarach

Warszawa

tvn24.plOdpowiedź na interpelację poselską

Po interpelacji poselskiej w sprawie Marka Tatały, który walczył o legalnie picie alkoholu na bulwarach, wypowiedziało się też Ministerstwo Zdrowia. I oświadczyło, że nie zamierza zmieniać obowiązujących w tej kwestii przepisów.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił Marka Tatałę, ekonomistę i twórcę inicjatywy "Legalnie nad Wisłą", od zarzutu spożywania alkoholu w miejscu zabronionym. Uznał bowiem, opierając się na wskazówkach Sądu Najwyższego, że bulwary wiślane nie są ulicą. A tylko na ulicy, na placu i w parku nie można pić alkoholu. Tak stanowi ustawa o wychowaniu w trzeźwości i zapobieganiu alkoholizmowi.

Którą definicję stosować?

Główną kwestią do rozstrzygnięcia przez sąd w sprawie Tatały było bowiem to, czy miejsce, w którym ekonomista przysiadł z butelką piwa, jest ulicą czy nie jest.

Sąd, który w pierwszej instancji skazał Marka Tatałę, wybrał definicję z załącznika do rozporządzenia ministra administracji i cyfryzacji, zgodnie z którą ulica to "pas terenu posiadający nazwę, przeznaczony do ruchu pojazdów lub pieszych". Ale Sąd Najwyższy (a za nim sąd, który prawomocnie uniewinnił Tatałę) uznał, że stosować trzeba definicję zawartą w prawie o drogach publicznych, zgodnie z którą ulica to: "droga na terenie zabudowy lub przeznaczonym do zabudowy zgodnie z przepisami o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, w której ciągu może być zlokalizowane torowisko tramwajowe".

W związku z wątpliwościami jakie narosły wokół definicji ulicy poseł Tomasz Jaskóła z Kukiz ’15 napisał interpelację poselską do ministra zdrowia. Chciał wiedzieć, czy resort prowadzi jakieś prace nad ustawą, by lepiej zdefiniować miejsca, w których "picie pod chmurką" jest zabronione. "Czy Ministerstwo planuje nowelizację ustaw (w szczególności ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi oraz ustawy o drogach publicznych) w taki sposób, aby jednoznacznie określały miejsca dozwolonego oraz zakazanego spożywania alkoholu?" – zapytał poseł w interpelacji.

Nie są prowadzone prace

Na początku marca odpowiedział mu Zbigniew Król, wiceminister zdrowia.

"Sąd Najwyższy stwierdza, że jeśli określony termin został zdefiniowany w języku prawnym, to należy go rozumieć w sposób zgodny z tym znaczeniem. Należy mu zatem przypisać znaczenie, jakie nadał mu ustawodawca, a nie znaczenie wynikające z języka potocznego wskazując, zgodnie z hierarchią aktów prawnych, na przepisy ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych, które mają charakter źródłowy dla znaczenia pojęcia 'ulica'. (…) Mając na uwadze powyższe oraz fakt, że Ministerstwo Zdrowia nie znajduje uzasadnienia dla tworzenia na potrzeby regulacji odnoszących się do zakazu spożywania napojów alkoholowych na ulicach innej definicji określenia 'ulica' niż obowiązująca definicja legalna zamieszczona w ustawie z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych, uprzejmie informuję, że nie są prowadzone prace związane z nowelizacją ustawy w tym zakresie" - napisał wiceminister.

To oznacza, że ministerstwo nie ma żadnych wątpliwości co do tego, która definicja ulicy powinna być stosowana i zgadza się ze wskazówkami, które dał Sąd Najwyższy.

Piątek na bulwarachTomasz Zieliński, tvnwarszawa.pl
wideo 2/7

pm/mś