Mieszkańcy zdecydują na co wydać ponad 25 mln zł

Warszawa

TVN 24W Warszawie będzie budżet partycypacyjny

Rada Warszawy podczas czwartkowej sesji jednogłośnie poparła wprowadzenie w stolicy budżetu partycypacyjnego. Na realizację projektów zgłoszonych przez mieszkańców i wybranych przez nich później w głosowaniu będzie ponad 25,6 mln zł.

Jak napisano w stanowisku, "samorząd warszawski wspiera wszelkie działania na rzecz zaangażowania mieszkańców w proces podejmowania decyzji".

- Popieramy również wprowadzenie budżetu partycypacyjnego w ramach budżetów dzielnicowych Warszawy. Wdrażanie takiego modelu współzarządzaniem środkami publicznymi zwiększy możliwość realizacji celów istotnych dla mieszkańców naszego miasta - zadeklarowali radni.

Radni jednym głosem

Radni podkreślili, że dla sukcesu przedsięwzięcia "istotne jest, by zaangażowała się weń jak najszersza grupa mieszkańców oraz by proces ten był transparentny i w pełni jawny".

Projekt stanowiska ws. poparcia dla budżetu partycypacyjnego w stolicy złożył klub radnych PO; w głosowaniu jednogłośnie poparli go wszyscy obecni podczas sesji radni.

Pierwszy raz w Warszawie

W Warszawie budżet obywatelski polegający na zwiększeniu udziału i wpływu obywateli na finanse miasta, będzie realizowany po raz pierwszy w 2014 r. W przyszłym tygodniu rozpocznie się nabór projektów.

Mieszkańcy będą mogli zgłaszać, a potem zagłosować na projekty dotyczące m.in. budowy placu zabaw, remontu chodnika, czy wydarzenia kulturalnego. Nie tylko wskażą lokalizację, ale sami zaproponują swój pomysł, opiszą i oszacują koszt.

Do zgłoszenia projektu będzie trzeba załączyć 15 podpisów innych mieszkańców, którzy popierają pomysł. Propozycje będzie można zgłaszać od 20 stycznia do 9 marca 2014 r. Pieniądze będą wydawane w 2015 roku. Urzędnicy zaznaczają, że w grę wchodzą jedynie projekty, których realizacja zajmie nie więcej niż rok.

O budżecie partycypacyjnym opowiada Urszula Majewska (Centrum Komunikacji Społecznej):

"Dzielimy faktyczne pieniądze"
Dawid Krysztofiński / tvnwarszawa.pl
"Patrzyliśmy, jak robią to inne miasta"
Dawid Krysztofiński / tvnwarszawa.pl

PAP/b