Mieszkańcy walczą o parking, radny liczy samochody stojące w błocie

Warszawa

tvnwarszawa.plZostawiają samochody "w błocie", chcą parkingu

Walczą o to, aby błotny parking przy stacji kolejowej Płudy zamienił się w Park & Ride z prawdziwego zdarzenia. Mieszkańcy Białołęki przygotowali petycję w tej sprawie do prezydenta, bo choć urzędnicy o inwestycji rozmawiają od lat, z rozmów nic nie wynika.

"Do godz. 9 "na dziko" zaparkowało tam ponad 140 samochodów. Utwardzonych miejsc parkingowych jest dziesięć... Apeluję do PKP o niezwłoczne przekazanie terenów miastu, by w końcu można było zrealizować niezbędną inwestycję" - napisał na Facebooku radny Białołęki Filip Pelc i zachęcił do podpisania petycji mieszkańców - w trzy dni poparło ją ponad 200 osób.

Parkują na dziko

"Park & Gumofilce" - tak o zastawionym autami placu obok stacji PKP Płudy mówią kierowcy. O planach budowy parkingu w tym miejscu pisaliśmy już trzy lata temu. Od tamtej pory dla parkujących nic się nie zmieniło - nadal stoją w błocie. Nadal też nieznany jest termin rozpoczęcia inwestycji, dlatego o parking upomnieli się mieszkańcy.

CZYTAJ WIĘCEJ O ROZMOWACH W SPRAWIE BUDOWY PARKINGU

"Dla wielu mieszkańców Białołęki podróż koleją to najszybszy i najbardziej niezawodny sposób na przedostanie się do centrum miasta. Komunikacja szynowa zgodnie ze Strategią Zrównoważonego Rozwoju Systemu Transportowego Warszawy jest uznawana za priorytetową. Niestety obecna infrastruktura przy stacji Warszawa Płudy nie zachęca kierowców do przesiadania się z samochodów do pociągów" - czytamy w petycji, jej autorzy proszą prezydent Warszawy - Hannę Gronkiewicz-Waltz o jak najszybszą budowę parkingu Park & Ride.

Rzeczywiście kierowcy muszą zostawić samochód "w błocie" aby przesiąść się do pociągu. W tym miejscu jest tylko kilka utwardzonych miejsc parkingowych.

Sprawa nie jest prosta. Miasto, PKP i dzielnica od kilku lat prowadzą rozmowy, wciąż nie została rozwiązana sprawa gruntów - ich właścicielem jest PKP PLK. To doprowadziło do tymczasowego zablokowania inwestycji.

Były rozmowy i projekty

Podczas majowego spotkania z miastem, dzielnicą i ZTM-em mieszkańcy postulowali o tymczasowe utwardzenie terenu (np. kruszywem), jednak pomysł został odrzucony, bo miasto do gruntu nie ma żadnych praw.

W zeszłorocznej edycji budżetu partycypacyjnego radna Mariola Olszewska złożyła projekt dotyczący budowy parkingu. Pojawiły się też projekty innego autorstwa.

"Wszystkie zostały negatywnie zweryfikowane"- napisała radna. Zarząd Transportu Miejskiego zapowiedział zlecenie wykonania koncepcji architektoniczno-budowlanej dla 6 parkingów P&R, też tego na Płudach (na ok. 200 miejsc dla samochodów i 50 dla rowerów). Realizacja inwestycji jest planowana do 2018 r." - poinformowała radna. To na razie plany, bo sprawa własności gruntów pod parkingiem wciąż pozostaje nierozwiązana.

O planach budowy parkingu pisaliśmy też dwa lata temu. Wtedy także kierowcy zaaranżowali sobie "park & ride" na ubitej ziemi. Błoto też zalegało.

Tak wyglądał "parking" w styczniu 2015 roku:

kz//ec

Parking pod wiaduktem
Lech Marcinczak / tvnwarszawa.pl