Mieli je wyciąć tydzień temu. W czwartek runęło na warzywniak

Warszawa

Relacja świadkówTVN24
wideo 2/3

W jednej chwili małżeństwo z Woli straciło pracę. Potężne drzewo zmiażdżyło ich warzywniak, a pan Piotr ledwo uszedł z życiem. Okazuje się, że feralne drzewo kilka dni temu miało być... wycięte. Drwale zauważyli w jego koronie gniazdujące ptaki i odstąpili od wycinki.

Jak dowiedzieliśmy się w urzędzie dzielnicy, drzewo które spadło na warzywniak, miało być wycinane 21 czerwca. Prace zostały jednak przerwane, ponieważ znaleziono gniazda ptaków.

- 29 maja Zarząd Gospodarowania Nieruchomościami otrzymał zgodę od urzędu marszałkowskiego na przeprowadzenie wycinki. 21 czerwca wykonawca, który miał ją przeprowadzić, zauważył, że w koronie drzewa znajdują się dwa gniazda. W związku z tym odstąpiono od jej wykonania - wyjaśnia Mariusz Gruza, rzecznik prasowy dzielnicy Wola.

Przeniosą się do nowego lokalu?

Właśnie to drzewo spadło na warzywniak podczas czwartkowej wichury. Ze sklepu niewiele zostało. Dzień po nawałnicy urzędnicy zaoferowali właścicielom nowy lokal. Stary sklep nadaje się wyłącznie do rozbiórki, czy raczej - do posprzątania - a straty wyceniono na ponad 40 tysięcy złotych.

- Rozmawialiśmy już telefonicznie z panią, która wynajmuje obiekt. Chcemy jej zaoferować lokal użytkowy, który będzie można zaadaptować na potrzeby warzywniaka. Obiekt, w którym do tej pory mieścił się sklep, nie nadaje się do odbudowania - poinformował Gruza.

"Nie zostaniemy z tym sami"

Właściciele nie kryją radości z propozycji.

- Dzierżawiliśmy od miasta działkę, na której stał nasz budynek. Strażacy powiedzieli, że będzie konieczna jego rozbiórka. W środku mieliśmy warzywa, lodówki i regały, wszystko zostało zniszczone - powiedział Piotr Pawiński, właściciel warzywniaka.

- Dzwonił do nas burmistrz, który zapewnił, że dostaniemy wsparcie. Prosiliśmy o pomoc w uzyskaniu zgody na postawienie nowego pawilonu. Ze strony dzielnicy dostaliśmy obietnicę, że nie pozostaniemy z tym sami - dodał Pawiński.

Mężczyzna mówi, że lokal był ubezpieczony. - Cieszymy się, że ktoś się nami zainteresował. Gdyby nie media, cała sytuacja nie odbiłaby się echem. Liczymy na szybkie wydanie zgód, a także przyśpieszenia wypłaty świadczeń, abyśmy mogli wznowić naszą działalność - podkreślał właściciel.

Przedstawiciele dzielnicy zapewniają, że jeszcze w piątek dojdzie do spotkania właścicieli warzywniaka z urzędnikami.

"Przeskoczyłem w ostatniej chwili"

O zniszczonym sklepie pisaliśmy w czwartek na tvnwarszawa.pl. Warzywniak był otwarty podczas intensywnej nawałnicy. Silny wiatr przewrócił drzewo, które spadło i zmiażdżyło budkę z warzywami.

- W ostatniej chwili przeskoczyłem przez ladę. Piętnaście minut wcześniej na krzesełku przy sklepie pod tym drzewem siedziała klientka - relacjonował w czwartek w rozmowie z reporterem TVN24 właściciel sklepu.

Zobacz też jakie zniszczenia burza spowodowała na Powązkach:

Zniszczenia na PowązkachLech Marcinczak/ tvnwarszawa.pl
wideo 2/5

md//ec