Mieli dostać mieszkanie, chcą im odebrać dziecko

Warszawa

TTVPan Krzysztof i pani Ewelina od miesięcy czekają na decyzję urzędników

O parze bezdomnych oczekujących dziecka, którym wysłużony opel kombi służył za mieszkanie informowaliśmy cztery miesiące temu. Wtedy urzędnicy obiecali pomoc. Dziecko się urodziło, trafi jednak do rodziny zastępczej, para bowiem wciąż nie ma dachu nad głową. Urzędnicy znów obiecują i deklarują: góra dwa tygodnie.

Pani Ewelina Boguszewska już na początku ciąży zgłosiła się do urzędu miasta w Piasecznie o pomoc w przydzieleniu lokalu socjalnego, bo tam była ostatnio zameldowana.

Słowa nic nie kosztują

Mimo złożonych w październiku ubiegłego roku deklaracji ze strony władz Piaseczna nic w jej sprawie się nie zmieniło.

Zastępca burmistrza Piaseczna Honorata Kalicińska przekonywała w rozmowie z reporterem "Blisko ludzi" z TTV, że w gminie nie ma obecnie lokalu, który nadawałby się dla matki z maleńkim dzieckiem.

- Taki realny termin to naprawdę jest okres maksymalnie trzech miesięcy. Jeżeli w międzyczasie zwolni się jakiś lokal, który będzie odpowiedni dla pani Eweliny to ja nie widzę żadnych przeszkód, żeby taki lokal przyznać. Komisja mieszkaniowa obraduje co tydzień i my co tydzień, jeżeli coś jest, od razu rozdajemy. Lokale nie stoją puste i nie czekają - mówiła Kalicińska.

"Po co te obietnice?"

Rozżalona Ewelina Kotynia przypomina, że trzy miesiące od deklaracji urzędników już minęły, pod koniec stycznia.

- Pani burmistrz, obiecała pani, że za trzy miesiące po emisji materiału będzie mieszkanie socjalne dla Eweliny, dla dziecka no i dla mnie. I co z tej obietnicy wyszło? - pyta Krzysztof Kotynia.

Pomogli widzowie

Jedyną realną pomoc okazali nasi widzowie - ktoś przyprowadził przyczepę, inni przynieśli koce i żywność.

- Po tym reportażu bardo dużo ludzi się odezwało. Pomogli nam. Dostaliśmy mnóstwo rzeczy dla Lenki. Począwszy od butelek po ubranka. Dwa nowe wózki. Ludzie tutaj nam przynosili koce, kołdry, żebyśmy mogli w ten mróz, w ten śnieg jakoś tutaj przetrwać. W ogóle było to przyjemne i zaskakujące zarazem - mówi wyraźnie wzruszony pan Krzysztof.

"To jest klasyczny przykład znieczulicy urzędniczej"

Córka państwa Kotynia, Lena, ma już cztery miesiące. Trafi do rodziny zastępczej. 14 lutego, sąd rejonowy ograniczył bezdomnym rodzicom prawa rodzicielskie. Uznał bowiem, że rodzice nie interesują się dzieckiem, przykładają zbyt małą wagę do jego wychowania, no i wciąż nie mają mieszkania.

- Ja rozumiem, że błędy popełniłam w swoim życiu, ale to nie znaczy, że teraz moje dziecko ma być mi odebrane - mówi przez łzy pani Ewelina.

- Nie może być tak, żeby następowało pozbawianie możliwości opiekowania się dzieckiem z powodu biedy. Dziecko ma konstytucyjne prawo do opieki rodziców - uważa dr Krystyna Krzekotowska, ekspert prawa mieszkaniowego. - To jest klasyczny przykład znieczulicy urzędniczej, że organ może jednym podpisem wpłynąć na los tej osoby, a jednak tego nie czyni - dodaje.

Kolejne obietnice

Urzędnicy z piaseczyńskiego ratusza nie widzą jednak winy po swojej stronie - Musimy racjonalnie gospodarować zasobem mienia komunalnego, które jest naprawdę mocno ograniczone. Przez kilkanaście lat nie były budowane żadne budynki - tłumaczą urzędnicy. Jednocześnie składają kolejne obietnice. - W przeciągu tygodnia, góra dwóch tygodni, kiedy lokal socjalny zostanie wyremontowany, zostaną wręczone pani Ewelinie klucze - zapewnia Krzysztof Kasprzycki, rzecznik Urzędu Gminy Piaseczno.

ZOBACZ WIĘCEJ MATERIAŁÓW NA STRONIE TTV

dln/i