Miejscówki: lek na tłok w TLK?

Warszawa

| tvn24.pl, culture.plfot. TVN Warszawa

- Można by wprowadzić chociażby symboliczne miejscówki w pociągach TLK. Pozwoliłaby nam na oszacowanie liczby pasażerów - powiedział w "Miejskim Reporterze" Dariusz Fidyt, dyrektor techniczny PKP Intercity. - Miejscówki to nie jest rozwiązanie - ocenili eksperci.

Recepta na tłok w TLK? Może obowiązkowe miejscówki? - pytał Igor Sokołowski w programie "Miejski Reporter". Dariusz Fidyt, dyrektor techniczny PKP Intercity zadeklarował, że spółka będzie postulować takie rozwiązanie Ministerstwu Infrastruktury.

Skrytykowali go eksperci. - To ograniczy elastyczność kolei. Sprowadzając rozwiązanie do absurdu, trzeba by wprowadzić miejscówki na tramwaje - mówi Jakub Majewski, ekspert rynku kolejowego. - Zamiast wyremontować wagony i przewozić pasażerów, kolej powie im "my Was nie przewieziemy"?

Przyczyna tłoku? "Przestarzała kolej"

Ich zdaniem podstawowy problem kolei to brak remontów. - Przyczyną tłoku są problemy taborowe przewoźników - ocenił Wojciech Śmiech z pisma "Rynek Kolejowy".

- Nowoczesność kosztuje - stwierdził Majewski. - Modernizacja kolei wymaga spójnej polityki państwa. Na razie można by powiedzieć: " kochani obywatele, będziemy jeździć w tłoku, bo my na kolei chcemy oszczędzać" - mówił.

"Obserwujemy i działamy"

Przedstawiciel kolei mówił zaś, że PKP robi co może, aby ulżyć pasażerom, którzy w ostatniej chwili zdecydowali się na powrót z sylwestrowych wyjazdów.

- Wiedzieliśmy, że będzie tłum. Stąd dwa pociągi dodatkowe, sezonowe. Na skutek obserwacji sytuacji dołożyliśmy jeszcze dwa pociągi z Zakopanego. Obserwujemy to, co się dzieje i działamy. Nie wiedzieliśmy, ile osób przyjdzie na pociąg w ostatniej chwili - bronił się Fidyt.

- Zdolność przepustowa i długość pociągów są ograniczone. Pociągi jechały w tak zwanym pełnym zestawieniu. W Zakopanem mamy do czynienia z linią górską, są ograniczenia natury technicznej, nie można było bardziej wydłużyć pociągów - przekonywał dyrektor.

Trudny koniec sylwestrowej zabawy

W niedzielę część osób, które wykupiły bilety na powrót pociągami TLK z urlopu, nie zmieściło się do wagonów. Wściekli pasażerowie oskarżali PKP, że sprzedaje więcej biletów, niż jest miejsc w krótkich pociągach. Grupa podróżnych zablokowała nawet na Dworcu Centralnym odjazd składu do Kołobrzegu. Domagali się dodatkowych wagonów.

Małgorzata Sitkowska, rzeczniczka PKP Intercity, dementowała. - Jednak w pociągach TLK są bilety na przejazd, a nie konkretny pociąg. Pasażer może zaplanować sobie podróż na następny dzień - wyjaśniała przyczyny tłoku.

TVN Warszawa
| "BBC Sport", "The Guardian"

mz/ec