Miasto Jest Nasze o drzewach: Warszawa straciła 2 miliardy

Warszawa

MJN: 2 miliardy strat na wycinkachTVN24
wideo 2/2

Ruchy miejskie skupione wokół Miasto Jest Nasze przedstawiły w środę postulaty dotyczące zieleni miejskiej. Społecznicy chcą nasadzeń szpalerów drzew wzdłuż wszystkich głównych ulic Warszawy.

- Naszym zdaniem Warszawa w ciągu ponad 10 lat, czyli tak naprawdę wszystkich trzech kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz, straciła ponad dwa miliardy złotych na wycinkach drzew - oświadczył na poniedziałkowej konferencji Jan Mencwel, prezes MJN.

Obliczenia te - jak zaznaczył - opierają się o oficjalne dane miejskie, według których w latach 2007-2016 "wycięto w Warszawie ponad 200 tysięcy drzew". - Badania profesor Haliny Szczepanowskiej z SGGW w 2009 roku przedstawiły metodologię, jak wyliczać wartość drzew miejskich na podstawie Pragi Północ. Pani profesor w swojej pracy wyliczyła średnią wartość drzewa na 8663 złotych - tłumaczył szef MJN.

Społecznicy, korzystając z tej metodologii, pomnożyli tę kwotę przez liczbę wyciętych legalnie drzew. - I to właśnie dało nam sumę dwóch miliardów, które Warszawa straciła na wycinkach drzew przez te lata. To duża część kosztów budowy drugiej linii stołecznego metra - dodał Mencwel.

Dodatkowe nasadzenia

Podczas konferencji aktywiści zapowiedzieli, że będą dążyć do przeprowadzenia inwentaryzacji i wyceny wartości wszystkich warszawskich drzew, a także stworzenie portalu internetowego, na którym publikowane będą informacje na temat planowanych wycinek.

Jak mówiła Justyna Glusman, która jest kandydatką ruchów miejskich na prezydenta stolicy, drzewa w mieście to nie tylko kwestia estetyki, ale również "zdrowia, jakości życia i realnego majątku mieszkańców". - Drzewa usuwają cząsteczki zanieczyszczeń z ulicy, produkują tlen, a redukują dwutlenek węgla. Zmniejszają ilość wody opadowej, która przenika do gruntu, a tym samym mamy oszczędności w kanalizacji - wyliczała kandydatka.

Przekonywała też, że drzewa są "bardzo ważne dla zdrowia psychicznego mieszkańców" i "zwiększają wartość nieruchomości".

- Wszyscy chcemy mieszkać w pobliżu parków i zieleni. Świadczą o tym chociażby bardzo intensywne protesty społeczne w przypadku wycinek drzew. Dlatego my postulujemy, aby miasto także zaczęło liczyć i wprowadzimy taki system po wygranych wyborach: obliczania realnej wartości drzew, opartej na wartości usług, które te drzewa świadczą - mówiła Glusman.

Jak zaznaczyła, podobne systemy "funkcjonują już w innych miastach świata", a zaczęły je także wdrażać miasta polskie.

PAP/kw/r