Miała być Kuba, została Warszawa. Przez kilka godzin koczowali na lotnisku

Warszawa

warszawa@tvn.plKolejka po vouchery

Kilkudziesięciu pasażerów miało w niedzielę rano polecieć z warszawskiego lotniska na Kubę i odpoczywać. Samolot jednak nie odleciał, a pasażerowie przez kilka godzin koczowali na lotnisku.

30 stopni powyżej zera, wakacje - taki plan mieli pasażerowie lotu na Kubę, którzy w niedzielę rano zjawili się na lotnisku Chopina. Wcześniej wykupili wycieczki w biurze podróży. Samolot jednak nie odleciał i zostali zmuszeni do pozostania w Warszawie.

Przez obsługę

- To dla nas ciężka sytuacja. Mieliśmy planowany odlot o godz. 9.10. Później otrzymaliśmy informację, że lot jest opóźniony i samolot miał odlecieć o 14.30, ale godzina znów została zmieniona - relacjonuje Anna Walkiewicz, jedna z pasażerek. Zdjęcia z hali odlotów przesłała na warszawa@tvn.pl.

Pani Anna przyznała, że sytuacja dla pasażerów była bardzo kłopotliwa.

- Dostaliśmy dwa vouchery, które wystarczały zaledwie na wodę i coś niewielkiego do jedzenia. Kiedy wyszliśmy na obiad, musieliśmy po raz kolejny przechodzić przez odprawę paszportową. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, nie mieliśmy dostępu do walizek, a tam kilka osób miało potrzebne leki - mówi.

W jej opinii na lotnisku panowała dezorganizacja, przez wiele godzin pasażerowie nie wiedzieli, dlaczego samolot nie odleciał i co najważniejsze - kiedy odleci.

- Po kilku godzinach dowiedzieliśmy się, że samolot leciał z Dominikany, a lot był opóźniony. Ekipie, która miała z nami lecieć skończył się czas pracy, musieli odpocząć, a linie nie miały zastępców - opowiada.

Zapowiada również, że pasażerowie będą domagać się odszkodowania. - Rozumiem, że różne są anomalie, ale mogli nam cokolwiek powiedzieć - kwituje.

Noc w hotelu

Po kilkunastu godzinach koczowania na lotnisku, pasażerowie dostali vouchery na hotel i zostali poinformowani, że samolot odleci w poniedziałek rano.

To, że niedzielny lot został odwołany potwierdza lotnisko. Jednak rzecznik prasowy - Przemysław Przybylski z pytaniami o szczegóły odsyła do przewoźnika - czeskiej firmy Travel Service dodatkowe. - Za pasażerów odpowiada przewoźnik i biuro podróży - precyzuje.

O komentarz poprosiliśmy również Itakę. Przedstawiciele biura informują, że lot na Kubę zaplanowany nie został odwołany, tylko uległ opóźnieniu. "Powodem opóźnienia było przyczyny operacyjne, a dokładniej opóźnienie przylotu samolotu z Dominikany do Warszawy z powodu złych warunków atmosferycznych na Karaibach, który to rejs, poprzedzał połączenie z Warszawy na Kubę" - odpowiadają w komunikacie przesłanym do naszej redakcji po publikacji artykułu. "W związku z opóźnieniem wylotu na Kubę, klienci na lotnisku otrzymali świadczenia od przewoźnika (…) były to 2 posiłki, a następnie zakwaterowanie w hotelu w Warszawie" - dodają. Przedstawiciele Itaki podkreślają też, że jest im przykro z zaistniałej sytuacji. "Klienci wraz z informacją o nowym rozkładzie otrzymali przeprosiny oraz zapewnienie zwrotu części kosztów" - podsumowują.

Jak się dowiedzieliśmy od rzecznika lotniska, pasażerowie odlecieli na Kubę w poniedziałek o godz. 6 rano.

Tak wygląda praca kontrolerów lotu:

Praca kontrolerów ruchu lotniczego
TVN24

kz/sk