Miał wieźć dzieci na wycieczkę. Zmarł na parkingu

Warszawa

Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl
Kierowca autobusu nie żyje | Lech Marcinczak, tvnwarszawa.pl

Rano na Tarchominie doszło do kolizji. Jeden z uczestniczących w niej kierowców zmarł jednak godzinę później na parkingu.

59-letni kierowca autobusu miał zawieźć dzieci z pobliskiej szkoły podstawowej z ulicy Erazma z Zakroczymia na wycieczkę. Przed godziną 9.00 autokar uczestniczył jednak w kolizji.

Policja weryfikuje: "Zasłabł w autobusie"

- Podczas parkowania najechał lekko na stojący samochód osobowy - mówiła niedługo po zdarzeniu Ewelina Gromek-Oćwieja ze stołecznej policji. - Kierowca autobusu wyszedł z pojazdu i stracił przytomność. Na miejsce wezwano pogotowie, ale reanimacja nie przyniosła skutku - dodała.

Po kilku godzinach policja zweryfikowała wcześniejszą wersję. - Mężczyzna zasłabł jeszcze w autobusie, prawdopodobnie dlatego uderzył w inny pojazd - doprecyzowała Gromek-Oćwieja.

Na razie nie jest znana przyczyna zasłabnięcia 59-latka.

b/mz