Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Miał być miejski holding-moloch. Projekt trafił do kosza

Warszawa

MPO / UM / tvnwarszawa.plSpółki nie zostaną połączone

Miał być wielki holding, dysponujący 7-miliardowym majątkiem. Teraz Hanna Gronkiewicz-Waltz ostatecznie wycofała się z pomysłu połączenia miejskich spółek MPWiK i MPO w jeden holding. Jak wynika z uzasadnienia projektu uchwały, do której dotarł portal tvnwarszawa.pl, przeszkodą okazała się nowa ustawa śmieciowa.

- Być może w ten sposób powstanie najcenniejsza spółka samorządowa w Polsce - mówił w 2012 roku, w rozmowie z "Gazetą Stołeczną" wiceprezydent Janusz Kochaniak. Holding miał dysponować 7-miliardowym majątkiem i dzięki temu łatwiej zdobywać finansowanie dla nowych inwestycji, m.in. rozbudowę zakładu utylizacji na Targówku.

Zielone światło do połączenia obu miejskich spółek Rada Warszawy dała dokładnie trzy lata temu (głosami PO i SLD), o czym pisaliśmy na tvnwarszawa.pl.

Fuzja miała też pomóc MPO. Od dawna nie jest bowiem tajemnicą, że wyniki spółki są słabe. W pewnym momencie jego prezes mówił wręcz o możliwej upadłości. Tempo prac nad połączeniem było wysokie, bo władze chciały wzmocnić MPO przed wejściem w życie nowej ustawy śmieciowej. Ostatecznie z planów nic nie wyszło i wszystko wskazuje na to, że na najbliższej sesji 9 lipca "przyklepią" to radni.

Uchwała uchyli uchwałę

Dlaczego miasto zmieniło plany?

Z uzasadnienia projektu uchwały, do której dotarł portal tvnwarszawa.pl wynika, że na przeszkodzie stanęła nowa ustawa śmieciowa, która weszła w życie 1 stycznia 2012. Na jej mocy gminy stały się odpowiedzialne za gospodarkę odpadami. Zobowiązano je do budowy własnych instalacji do przetwarzania odpadów poprzez gminne spółki (tzw. podmioty wewnętrzne), nad którymi mają pełną kontrolę, tak jak nad własnymi służbami. Miejscy prawnicy uznali, że wniesienie udziałów w MPO do nowej spółki holdingowej czyniłoby z niej spółkę zależną od innej, co z kolei byłoby niezgodne z prawem.

Problemem mogłoby być także finansowanie budowy spalarni na Targówku. "Ponadto, istotnym jest także, iż określone ryzyko może spowodować zagrożenie realizacji strategicznego dla m.st. Warszawy projektu, jakim jest rozbudowa instalacji przetwarzania odpadów Gwarków" – czytamy w uzasadnieniu uchwały, która uchyli poprzednią.

Bezkosztowe przygotowania?

Miasto zapewnia, że na zewnętrzne analizy i audyty przed planowanym połączeniem spółek nie wydało ani złotówki. - Jeżeli chodzi o przygotowanie koncepcji połączenia spółek, to nie ponieśliśmy żadnych kosztów analiz do utworzenia holdingu. Pracowaliśmy nad tą koncepcją własnymi siłami – zapewnia nas Bartosz Milczarczyk.

Z takim stawianiem sprawy nie zgadza się opozycja. – Nie można powiedzieć, że koszty nie zostały poniesione. Zmarnowano czas i energię pracowników miasta oraz obu spółek, którzy nad tym pracowali. Szkoda, że dopiero po trzech latach pani prezydent wycofuje się z tego nietrafionego pomysłu – komentuje Jarosław Krajewski, szef klubu PiS w radzie miasta i przypomina, że jego partia od początku była przeciwko fuzji. Tak głosowali jej radni w 2012 roku i tak prawdopodobnie zagłosują 9 lipca. – Poprzemy uchwałę uchylającą tamta uchwałę – zapowiada polityk.

Ratunkowa "chwilówka" dla MPO

Połączenie MPO miało poprawić sytuację finansową zadłużonej spółki, ułatwić zdobycie kredytu na rozbudowę spalarni oraz start w przetargu na odbiór śmieci w stolicy. Ostatecznie ratunkiem okazała się inna transakcja.

Zgodnie z zasadami śmieciowego przetargu spółka musiała zadeklarować, że ma na koncie co najmniej 65 mln zł. I dokładnie taką kwotę poświadczyła. Przedstawiciele MPO tłumaczyli, że pieniądze pochodzą z wyemitowanych dwa lata wcześniej i kupionych przez MPWiK obligacji. Tyle, że w sprawozdaniu za 2012 rok o takiej transakcji nie był ani słowa, dlatego prokuratura wszczęła śledztwo. Śledczy przyznali, że kwota została przelana "na chwilę", ale nie dopatrzyli się w tym działaniu przestępstwa. Sprawę umorzono.

Dzięki temu MPO może dziś obsługiwać aż pięć z dziewięciu obszarów, na które podzielono miasto w przetargu. Teren, na którym pojawiają się śmieciarki miejskiej spółki obejmuje: Bielany, Żoliborz, Białołękę, Targówek, Ochotę, Ursus, Włochy, Śródmieście, Wolę i Bemowo.

O umorzeniu mówi prokurator Przemysław Nowak
Mateusz Szmelter/ tvnwarszawa.pl

Piotr Bakalarski