Menadżerka hałaśliwego klubu skazana na prace społeczne

Warszawa

archiwum TVN24Wyrok sądu

Śródmiejscy policjanci złożyli do sądu wniosek o areszt dla menadżerki jednego z klubów za "notoryczne zakłócanie spokoju". Wyrok zapadł - kobieta musi odpracować karę. Policja mówi o bezprecedensowej decyzji sądu.

Jak podaje Robert Szumiata ze śródmiejskiej policji, wyrok zapadł w ostatni piątek w sądzie rejonowym. Dotyczy lokalu w okolicy ronda ONZ. A cała sprawa miała początek prawie trzy lata temu – w lipcu 2015 roku.

"Od tego czasu do października 2017 roku policjanci ze śródmiejskiego wydziału prewencji skierowali do sądu aż 17 wniosków o ukaranie na menadżerów jednego z klubów muzycznych w centrum miasta odpowiedzialnych za nagłośnienie w lokalu" - podaje Szumiata.

"Menadżerka winna"

Dodaje, że wszystkie wnioski dotyczyły zakłócania spokoju i spoczynku nocnego poprzez odtwarzanie głośnej muzyki. Funkcjonariusze podają, że przeszkadzało to wielu osobom mieszkającym w sąsiedztwie klubu.

Policja podkreśla, że kary grzywny nie przynosiły oczekiwanego rezultatu, dlatego też funkcjonariusze złożyli do sądu wniosek o areszt dla menadżerki klubu.

"Podczas rozprawy sąd uznał menadżerkę klubu za winną popełnienia zarzucanego jej czynu stanowiącego wykroczenie z artykułu 51. paragraf 1 kodeksu wykroczeń i wymierzył obwinionej karę jednego miesiąca ograniczenia wolności polegającego na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 40 godzin"– wyjaśnia Szumiata.

Jak zaznacza, wyrok nie jest prawomocny.

ZOBACZ TEŻ MATERIAŁ W SPRAWIE SĘDZIEGO, KTÓRY WZIĄŁ 50 ZŁOTYCH:

ran/mś

Na sali rozpraw pokazano nagranie z monitoringuTVN24
wideo 2/2