Mefedron popularny wśród młodzieży. "Jest go dużo na czarnym rynku"

Warszawa

Tomasz Zieliński /tvnwarszawa.pl Adam Nyk o narkotykach

Mefedron, środek porównywany do amfetaminy, kokainy i ecstasy, staje się coraz popularniejszy wśród warszawskiej młodzieży. - Jest go dużo na czarnym rynku i jest łatwo dostępny - tłumaczy Adam Nyk z Monaru.

Oprócz dobrze znanych narkotyków takich jak amfetamina, kokaina czy heroina, młodzież sięga coraz częściej po nowe inne substancje zmieniające świadomość.

- To, z jednej strony są leki apteczne i mieszanki tych leków, a z drugiej substancje, które zostały jako scheda po sklepach z dopalaczami, jak chociażby mefedron, którego jest dużo na czarnym rynku i jest łatwo dostępny - tłumaczy Adam Nyk z Monaru.

Powraca problem dopalaczy

Same dopalacze, choć oficjalnie zniknęły wraz ze sklepami, można kupić na czarnym rynku, a także przez internet.

- Teraz nie są to środki kolekcjonerskie, tylko jakieś inne. Sprzedawcy wymyślają im nowe nazwy, które mają ukryć faktyczny sposób ich działania. Można je również kupić na ulicy - tak, jak się kupuje narkotyki - wyjaśnia Nyk.

W piwnicach, szopach i na strychach

I zwraca uwagę, że środki odurzające produkowane są w fatalnych warunkach. - Jeśli opinia publiczna oczekiwałaby, że słowo laboratorium będzie adekwatne do naszych wyobrażeń, że tam jest czysto, sterylnie i wszyscy chodzą w fartuchach, to tak nie jest. Narkotyki robi się w bardzo kiepskich warunkach, w piwnicach, na strychach i w innych miejscach, gdzie nikt nie dba o czystość - opisuje pracownik Monaru.

Jak tłumaczy, producenci czystością nie zawracają sobie głowy. - Tutaj nie chodzi o to, żeby wyprodukować coś, co jest bezpieczne dla organizmu. Chodzi o wyprodukowanie czegoś, co musi działać na organizm - podsumowuje Adam Nyk.

ij/b