Sprawdzali bilety w autobusie. Jeden z kontrolerów miał pałkę teleskopową. "Wysoki stopień ryzyka"

Najnowsze

Autor:
Klaudia Ziółkowska
Źródło:
tvnwarszawa.pl
warszawa@tvn.plKontrola w podmiejskim autobusie

Późny wieczór, podmiejski autobus. Do środka wchodzi dwóch mężczyzn w czapkach z daszkiem i spodniach moro. Podają się za kontrolerów i chcą wystawić mandat osobie, która ma ważny bilet. Jeden z nich ma przy pasku pałkę teleskopową.

Sytuację opisał nasz czytelnik. Doszło do niej kilkanaście dni temu, w Markach, w autobusie linii L45. Dwaj mężczyźni podawali się za kontrolerów, ale - w ocenie naszego czytelnika - sprawiali wrażenie, jakby nie znali zasad tej pracy. "Starali się wmówić młodej dziewczynie w Markach, że znajduje się w drugiej strefie biletowej. Wystawili jej mandat, ale po parokrotnym zwróceniu uwagi, że się mylą, anulowali" - relacjonuje nasz czytelnik. Marki od 2016 roku w pierwszej strefie biletowej.

Jego niepokój wzbudziło też niestandardowe wyposażenie jednego z mężczyzn. "Na jakiej podstawie Zarząd Transportu Miejskiego wyposaża swoich kontrolerów biletowych w środki przymusu bezpośredniego (pałka teleskopowa)? Jest to trochę niepokojące" - stwierdził. Jak dodał, wysłał w tej sprawie skargę do ZTM.

W Warszawie mają mundury

- To nie nasi kontrolerzy - odpowiedział od razu Tomasz Kunert, rzecznik prasowy ZTM, któremu pokazaliśmy zdjęcie zrobione przez naszego czytelnika. - Nasi mają mundury - dodał.

Jeśli nie ZTM, to kto? Linie lokalne, oznaczone literą L, kursujące w podwarszawskich gminach, są obsługiwane przez różne firmy. Honorowane w nich są bilety ZTM, ale sprawdzą je firmy zatrudniane przez operatorów linii. W przypadku L45 przewoźnikiem jest firma Stalko.

- Firma, z którą współpracujemy w tym zakresie, charakteryzuje się profesjonalizmem i działa w wielu miejscowościach, jest doskonale zaznajomiona z przepisami i regulaminami, obowiązującymi w pojazdach Warszawskiego Transportu Publicznego. Do tej pory nie otrzymywaliśmy skarg na zachowanie pracowników odpowiedzialnych za kontrolę biletów - zastrzega Krzysztof Kwiatkowski, dyrektor pionu przewozów pasażerskich Stalko.

I dodaje, że firma zwróciła się o wyjaśnienia do kontrolerów. Ci mieli przedstawić inną wersję wydarzeń.

"Rozpoczęliśmy rutynową kontrolę biletów. Po chwili okazało się, iż jedna z pasażerek nie posiada ważnego biletu w danej strefie biletowej. Czytnik, po zbliżeniu Warszawskiej Karty Miejskiej pasażerki, wyświetlał komunikat o niedozwolonej strefie biletowej. W związku z tym wywiązała się rozmowa między kontrolerami, a pasażerką, która twierdziła, że na pewno ma bilet na pierwszą strefę. Po ponownym sprawdzeniu karty drugi czytnik wyświetlał ten sam komunikat. Po dłuższej chwili podeszliśmy do kasownika, zapytaliśmy kierowcę, czy kasownik jest ustawiony na odpowiednią strefę, tj. pierwszą, po czym jeszcze raz zalogowaliśmy się do naszych urządzeń, kontroler 073 korzystając z karty transferu, a ja ręcznie. Po ponownym sprawdzeniu karty i odczycie kodu biletu stwierdziliśmy iż bilet jest ważny. W związku z tym oddaliśmy spersonalizowaną kartę miejską kobiecie, po czym wyjaśniliśmy, iż najprawdopodobniej była to wina urządzeń. Przeprosiliśmy serdecznie pasażerkę za zaistniałą sytuację" - czytamy w przesłanej do redakcji relacji kontrolerów ze zdjęcia.

"Zawód wysokiego ryzyka"

W wyjaśnieniach nie ma jednak słowa o pałce teleskopowej, którą miał jeden z mężczyzn. Do sprawy odnosi się jednak Kwiatkowski. - Chcemy podkreślić, że z przedstawionych nam relacji jasno wynika, że pracownik firmy kontrolerskiej nie użył wobec żadnego z pasażerów urządzenia służącego do samoobrony, jak również nie dopuścił się gróźb użycia takiego urządzenia - zastrzegł.

I dodał, że fakt posiadania pałki teleskopowej nie stanowi wykroczenia. Powołał się przy tym na artykuł 4 punkt 1 ustawy o broni i amunicji, który mówi, że "za broń wymagającą uzyskania odpowiedniego pozwolenia uznawana jest wyłącznie taka pałka teleskopowa, której zakończenie wykonane jest z ciężkiego i twardego materiału" - Zgodnie z informacjami, jakie posiadamy, kontroler nie był wyposażony w urządzenie takiego rodzaju - zapewnił Kwiatkowski.

- Zawód kontrolera biletów charakteryzuje się wysokim stopniem ryzyka - nierzadko dochodzi do ataków na osoby przeprowadzające kontrole, zdarzały się także przypadki uszkodzenia ciała kontrolerów. Wobec ryzyka, jakie te osoby podejmują, w pełni rozumiemy chęć posiadania urządzenia, które może być użyte do samoobrony w sytuacji kryzysowej. Zwracamy uwagę, że sposób noszenia pałki przez kontrolera, którego zdjęcie otrzymaliśmy, dodatkowo świadczy o tym, że sama obecność urządzenia ma zadziałać prewencyjnie i zwyczajnie zniechęcać do ewentualnego ataku na kontrolera - wyjaśnił pracownik firmy Stalko.

Zapewnia, że mimo wszystko sprawa nie pozostała bez echa. - Firma kontrolerska została również zobowiązana do poinformowania wszystkich pracowników, że ewentualne użycie przedmiotu przypominającego broń wobec pasażera byłoby absolutnie karygodne i wiązałoby się z natychmiastowym rozwiązaniem umowy z firmą oraz możliwym skierowaniem sprawy w ręce organów ścigania - podsumował.

Ataki na kontrolerów ZDM

"Nasz pracownik został dotkliwie pobity"Artur Węgrzynowicz/tvnwarszawa.pl
wideo 2/4

Autor:Klaudia Ziółkowska

Źródło: tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: warszawa@tvn.pl