Mandaty z photoshopa? "Nie mamy takich możliwości"

Warszawa

fot. TVN24

Straż miejska modyfikuje zdjęcia z fotoradarów i niesłusznie wystawia nam mandaty - skarżą się kierowcy chcący uniknąć kary za przekroczenie prędkości - pisze "Dziennik Gazeta Prawna". Stołeczni strażnicy odpowiadają, że program, którym dysponują, nie daje im takiech możliwości.

Dziennik podaje przykład Gabriela Słowika z Warszawy, który odmówił przyjęcia mandatu. - Wracając do domu zostałem złapany przez fotoradar. Po czasie przyszło do mnie pocztą zdjęcie od straży miejskiej, na którym zamiast tablicy rejestracyjnej widać błysk flesza - skarży się kierowca. Jak stwierdził, fotografia, na której zamierzone efekty osiąga się przy pomocy zabiegów technicznych, nie może być dowodem w sprawie.

Jego opinię potwierdzają eksperci, z którymi rozmawiał "DGP". Inni za ważają jednak, iż jeśli strażnicy przedstawią metodologię badania i będzie z niej wynikało, że nie zmodyfikowali zdjęcia, będzie ono miało pełną moc dowodową.

Dozwolone filtry?

Z kolei zdaniem strażników wszystko jest w porządku i nie dochodzi do bezprawnych modyfikacji. Korzysta się jedynie z filtrów zamontowanych w urządzeniu.

Jak tłumaczy Marek Seweryński z firmy Meron, która udostępnia gminom fotoradary, jeśli zdjęcie jest robione z fleszem, to dzięki filtrowi polaryzacyjnemu wszystkie elementy odblaskowe samochodu odbijają się w różnych miejscach na fotografii. Takie odbicie tablicy można pobrać z innego fragmentu zdjęcia. Niekiedy jest ono dodatkowo przyciemniane lub rozjaśniane i wyostrzane.

"Najwyżej poprawić ostrość"

O wyjaśnienie poprosiliśmy też stołeczną straż miejską. - Mamy specjalny program, który nazywa się Archiw i jest integralną częścią każdego fotoradaru - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl Katarzyna Dobrowolska z biura prasowego straży. - Dzięki temu programowi możemy po wykonaniu zdjęcia poprawić jego ostrość, przybliżyć lub oddalić obraz. Nic więcej – dodaje i jednoczesnie zastrzega, że program pozwala pracować na jednym zdjęciu na raz. - Nie mogą tym samym z jednego zdjęcia na inne skopiować fragmentu fotografii, czyli np. numeru rejestracyjnego - tłumaczy.

5 na 100

Według niej na 100 zdjęć, jedynie pięć jest kwestionowanych. - Nikt nie lubi dostawać mandatów, więc niektórzy kierowcy robią wszystko, żeby uniknąć płacenia – przekonuje Dobrowolska.

Przypomina także, że od pewnego czasu stołeczna straż miejska nie może wykorzystywać fotoradarów.

rs\mtom\tvn24.pl/ran