"Mam nadzieję, że prezes zgodzi się pomóc tym dzieciom"

Warszawa

CZD wraca do normalnego funkcjonowaniaTVN24 , fot. Jakub Kamiński / PAP
wideo 2/36

Matki dzieci z Centrum Zdrowia Dziecka poprosiły mnie, żebym przekazała Jarosławowi Kaczyńskiemu list z prośbą o pomoc w Centrum Zdrowia Dziecka - mówi w rozmowie z TVN24 prof. Alicja Chybicka, posłanka PO i szefowa wrocławskiej kliniki Przylądek Nadziei. - To jest dramat rodziców walczących o życie ich dzieci, oni czują się zagrożeni tą sytuacją - dodała.

Pod listem z prośbą o pomoc podpisało się 1,5 tys. matek dzieci, które leczą się lub leczyły w Centrum Zdrowia Dziecka.

- Mam nadzieję, że prezes, który ma bardzo dobre serce, zgodzi się pomóc tym dzieciom. Bo w tej chwili nie jest już ważne, kto zawinił. Trzeba szybko coś zrobić, bo oni czekają na pomoc - podkreśla prof. Alicja Chybicka.

To właśnie ją matki poprosiły, aby przekazała list bezpośrednio Jarosławowi Kaczyńskiemu.

- Jestem bardzo zmartwiona sytuacją w centrum, a matki są bardziej niż zdenerwowane. To jest dramat rodziców, którzy walczą o życie swoich pociech. Matki często płaczą, bo boją się o przyszłość... Stąd ta ich gorąca prośba - tłumaczy prof. Chybicka.

"Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mieli nie pomóc"

Dodaje, że klinika Przylądek Nadziei, którą kieruje, jest w stanie przyjąć dzieci, które będą musiały zostać przeniesione z Centrum Zdrowia Dziecka.

- Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy odmówić, choćbyśmy mieli położyć je na korytarzach - mówi. Pierwsze dzieci, które miały leczyć się w warszawskim centrum, już trafiły do kliniki. - Nie udało się już dostać do CZD, bo właśnie rozpoczął się strajk. I trafiliśmy tutaj - tłumaczy pani Katarzyna, mama Szymona, który choruje na glejaka rdzenia kręgowego.

- Mamy oddział z dziesięcioma łóżkami, na których możemy położyć dzieci z Warszawy. Jednak będziemy mieli problem z personelem medycznym i pielęgniarkami - przyznaje prof. Bernarda Kazanowska z Przylądka Nadziei.

Strajk pielęgniarek, cztery oddziały zamknięte

Strajk w Centrum Zdrowia Dziecka trwa od piętnastu dni. Pielęgniarki domagają się podwyżek.W poniedziałek zdecydowano się zamknąć cztery oddziały: immunologii, endokrynologii, diabetologii oraz urologii dziecięcej. Rozpoczęła się akcja przenoszenia pacjentów.

- Jest to bardzo trudna decyzja, ale w tej sytuacji jedyna, jaką możemy podjąć. Robimy to z ciężkim sercem, ale pamiętamy, że na końcu tego naszego sporu są pacjenci i musimy przede wszystkim troszczyć się o nich - wyjaśniała dyrektor Małgorzata Syczewska. Również w poniedziałek wieczorem dyrekcja poinformowała, że został wypracowany nowy projekt porozumienia.

Do rozmów z przedstawicielami pielęgniarek mają wrócić we wtorek o godz. 14. Zdaniem przedstawiciela ministerstwa zdrowia, który na początku tygodnia pojawił się w centrum, pielęgniarki przedstawiają coraz to wyższe żądania finansowe, co oznacza według niego, że "nie ma chęci porozumienia". Minister Konstanty Radziwiłł powiedział natomiast, że "działanie pielęgniarek zagrażają bytowi centrum".

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

mir/gp