"Mam na imię Kubuś. Mama mnie kocha, ale nie ma wyjścia. Zostawiła mnie"

Okno życia na Hożej
Okno życia na Hożej
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.pl
Mateusz Szmelter, tvnwarszawa.plOkno życia na Hożej

Mówią, że są jak strażacy. Dyżurują całą dobę, a kiedy rozbrzmiewa alarm, zrywają się z łóżek na równe nogi, zakładają habity i biegną jak do pożaru.

Było po godzinie 21. Siostra Barbara Król już spała, gdy zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu zobaczyła: okno życia. Buty i habit leżały na wyciągnięcie ręki. Sygnał dostały jeszcze trzy inne franciszkanki. Wszystkie spotkały się przy małych drzwiach. Takich jak do sejfu, tylko że bez szyfrów.

Jest!

Siostra Barbara: - Myślałyśmy, że to lalka. A tu nie, piękne dziecko, chłopiec! Pamięta, jak był ubrany. Miał na sobie śpioszki w paseczki. Były za duże na tyle, że zakonnice myślały, że nie ma nóżek. Obok dziecka leżała wyprawka i torba z kosmetykami.

Jedna zakonnica - w malutkim pokoiku, w którym stoi tylko łóżeczko ze specjalną matą ogrzewającą - sprawdzała, czy maluch nie ma żadnych obrażeń. Druga dzwoniła na pogotowie i na policję:

Siostra: W oknie życia znalazłyśmy dziecko.

Dyspozytor: Proszę podać personalia.

Siostra: To dziecko z okna życia, nie ma przy nim żadnych dokumentów.

Dyspozytor: To będzie NN.

Siostry nazwały go Zygmuś. Trafił do nich na dwa dni przed Wigilią Bożego Narodzenia. Było to 10 lat temu, a wspomnienie wciąż jest żywe. Imię dały na cześć Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, arcybiskupa metropolity warszawskiego w latach 1862-1883.

Potem byli: Marysia na cześć Matki Boskiej, Franio – od franciszkanek, a Matylda - po siostrze Getter. Byli też: Ewunia, Józio, Ania, Paulinka, Karolek, Pawełek, Piotruś, Stasio, Natalka, Marcelinka, Zosia, a w tym roku Kubuś.

W sumie 16 dzieci...

O OKNIE ŻYCIA PRZY HOŻEJ PISZEMY W MAGAZYNIE TVN24

Pozostałe wiadomości