Magiczny Park na Białołęce: jeszcze w budowie, już zdewastowany

Warszawa

Dawid Krysztofiński/ tvnwarszawa.plPark na Białołęce zniszczony przed otwarciem

Magiczny Park nie został jeszcze oficjalnie otwarty, a już jest niszczony i dewastowany. - Unoszący się odór moczu i wymiocin, potłuczone butelki, wypisane wulgaryzmy na świeżo pomalowanych ściankach, poniszczone wewnątrz stoły - wylicza w mailu wysłanym na Kontakt24 Jarek.

Sprawa dotyczy powstającego przy ulicy Magicznej na Białołęce parku. Mimo że prace nie dobiegły jeszcze końca, mieszkańcy już oblegają nowy park. Ale pojawiły się też problemy.

"Domki służą chuliganom"

O sytuacji napisał na Kontakt24 jarek (pisownia oryginalna):

"(...) Park jest jeszcze w budowie i oficjalnie nie został oddany do użytku a już wiele elementów nadaje się do naprawy lub odnowy. (...) Domki służą okolicznym chuliganom i pijaczkom do hucznego imprezowania do późnych godzin. Unoszący się odór moczu, wymiocin potłuczone butelki wypisane wulgaryzmy na świeżo pomalowanych ściankach, poniszczone wewnątrz stoły i ławy to widok który gości w oczach odwiedzających dzieci i ich rodziców" - pisze.

I dodaje: "Ustawione 2 tygodnie temu sztuczne zwierzęta już nadają się do naprawy. Bulwersujący jest fakt, że nie ma dobrej woli urzędu miasta Białołęka aby zaprzestać dalszej dewastacji. Każe się pisać oficjalne pisma do burmistrza albo wzywać policje która interweniuje z rożnym efektem a dewastacja się pogłębia".

Z psami do piaskownicy

Odwiedziliśmy park z kamerą. W ekologicznych domkach i na trawnikach rzeczywiście leżą potłuczone butelki, kartony i opakowania. Ściany w wiatach są pomazane i popisane. Zabawki na placu zabaw wymagają poprawek, a sztuczna trawa, na której bawią się dzieciaki, zwija się podczas chodzenia.

Władze dzielnicy zapowiadają jednak, że wykonawca w ramach gwarancji dokona poprawek. - Widzieliśmy to wszystko. Nie płacimy za fuszerkę, zleciliśmy naprawy. Wbrew pozorom urzędnicy to nie jest banda idiotów. Pilnujemy tego, aby pieniądze społeczne, które nam powierzono wydawano z głową - mówi tvnwarszawa.pl Piotr Smoczyński, zastępca burmistrza, którego spotkaliśmy w parku.

- Przykro patrzeć, że jest tu taki nieporządek. Wydawało nam się, że robimy to dla dobra mieszkańców. Na ich życzenie budowaliśmy ten park - dodaje, nie kryjąc żalu.

O tym, że mieszkańcy biorą udział w projektowaniu parku pisaliśmy na tvnwarszawa.pl. Smoczyński przekonuje, że do tego, w jakim stanie jest park, przyczynia się nie tylko zbuntowana młodzież i osoby urządzające nocne libacje, ale też rodzice, którzy przychodzą do parku z pociechami i zwierzętami.

- Psa do tego parku wprowadzać nie wolno. Ludzie łamią ten zakaz, nikt nie skontroluje, co jest w stanie w każdej chwili zrobić w piaskownicy. A z chęcią sprzątania po pupilach jest różnie - mówi Smoczyński.

I faktycznie, tylko podczas naszej krótkiej wizyty z kamerą, w parku zobaczyliśmy kilka osób wyprowadzających tam swoich pupili.

W parku pojawi się monitoring
Dawid Krystofiński/ tvnwarszawa.pl

"Mówiąc kolokwialnie syf"

- Sądziliśmy, że po zbudowaniu tego obiektu mieszkańcy będą się nim cieszyć. To, co tu widać butelki, śmieci, kolokwialnie mówiąc syf, wskazuje na to, że nie wszyscy rozumieją, do czego ten park służy - dodaje wiceburmistrz.

W parku jest rozstawionych kilkanaście koszy na śmieci. Według Smoczyńskiego, obiekt jest sprzątany kilkanaście razy w miesiącu. - Staramy się, by wyglądał jak plac zabaw, a nie jak śmietnik. Sprzątamy go trzy razy w tygodniu, nie ma częściej sprzątanego obiektu w dzielnicy - mówi.

Jego zdaniem, niezbędne jest też zamontowanie kamer monitoringu i oświetlenia. - Nie sądziliśmy, że monitoring będzie warunkiem koniecznym do przetrwania tego miejsca, ale tylko w tygodniu, kiedy zaczęły się odbiory, mieliśmy już sytuację, że próbowano ukraść plastikową krowę z placu. Były próby kradzieży krat ogrodzeniowych - przyznaje w rozmowie z tvnwarszawa.pl.

- Środki, które są na to potrzebne, nie są niestety małe. Złożyliśmy wniosek do miasta o wpisanie nam tych środków do budżetu i w tej chwili przygotowujemy się do przetargu - podsumowuje burmistrz.

Magiczny Park na Białołęce jest oblegany przez mieszkańców jeszcze przed otwarciem:

Magiczny Park na Białołęce
Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

Katarzyna Śmierciak, k.smierciak@tvn.pl