Lifting Dworca Centralnego

Warszawa

Dworzec zasłonięty / fot

Gdy trzy lata temu pojawił się pomysł, by dworzec Centralny wpisać do rejestru, dyskusję zdominowały głosy sprzeciwu. "Zburzyć, zaorać i zbudować od nowa" - taki ton dominował. Okazuje się, że wystarczyło go umyć.

Nawet najwięksi entuzjaści dworca Centralnego do końca nie wierzyli w to, że da się go doczyścić. Trudno się dziwić - właściwie nigdy o niego nie dbano. Zarósł kilkudziesięcioletnim brudem, jego podziemia dorobiły się szemranej legendy a znakiem rozpoznawczym stał się charakterystyczny "zapach dalekiej podróży", który witał pasażerów już w hali głównej.

Najpierw posprzątali...

Gdy dziś idzie się jedną z czterech podziemnych galerii, oznaczoną własnym kolorem, umytą i oświetloną po prostu trudno uwierzyć, że to wciąż ten sam dworzec. Różnie można oceniać kioski, które pojawiły się w hali głównej, ale samo wnętrze - przestronne i jasne, bez dziesiątek przypadkowych budek i kiosków - robi wrażenie. Nie inaczej jest, gdy na bryłę dworca patrzy się z zewnątrz, szczególnie po zmroku. Coś, co jeszcze rok temu wyglądało jak wielka, syfiasta budka z hot-dogami, stało się nagle świetlistym kubikiem nakrytym dynamicznym dachem.

Głosy o burzeniu przycichły. Coraz częściej i głośniej mówi się o wartości dworca. O tym, że warto dokończyć remont, modernizować to, co jest ładne i - jak się okazuje - całkiem funkcjonalne. Z garstki sympatyków dworca zrobiła się nagle całkiem spora grupa fanów, którzy zabijali się o pamiątki ze starego dworca. Zlicytowane kasetony z numerami torów, peronów i sektorów osiągały zawrotne ceny kilku tysięcy złotych, a zdobyte w ten sposób pieniądze pozwolą upamiętnić architekta dworca Centralnego, Arseniusza Romanowicza.

... a potem zasłonili

Gdy już wydawało się, że z czystym sumieniem będzie można kolejarzy pochwalić za kawał dobrej roboty, spółka Dworzec Polski zasłoniła Centralny gigantyczną reklamą. Ponoć tylko na miesiąc i tylko po to, żeby zarobić na utrzymanie czystości na dworcu.

Miejmy więc nadzieję, że za kilka tygodni dworzec znów będzie widać w całej okazałości, a ten i ów zwolennik pochopnego burzenia budynków z niesławnych czasów PRL zawaha się i dostrzeże, że pod warstwą brudu może się kryć dobra architektura.