Przygotuj się na:

WOLA: ZMIANY TRAS AUTOBUSÓW

Wraz z planowanym na kwiecień 2020 roku otwarciem nowych stacji metra na Woli zmienić się muszą trasy wielu linii autobusowych. Zarząd Transportu Miejskiego pokazał plany, które będą podstawą konsultacji społecznych. Początek 10 grudnia.

"Lewicowi ekstremiści" i "prawicowe bojówki"

Warszawa

fot. PAP/Leszek Szymański/Grzegorz Jakubowski

Organizatorzy Marszu Niepodległości odcinają się od "chuliganów", którzy brali udział w zamieszkach na pl. Konstytucji, narzekają na "nieudolność sił porządkowych" i prowokacje lewicowych ekstremistów. Zupełnie inaczej piątkowe wydarzenia ocenia Porozumienie 11 listopada. - To prawicowe bojówki rozpoczęły zamieszki - mówią organizatorzy kontrmanifestacji.

- Zdecydowanie potępiamy bandyckie zachowania, do jakich doszło w Warszawie. Potępiamy ekstremistów, chuliganów i prowokatorów, którzy z główną kolumną marszową nie mieli nic wspólnego - powiedział na konferencji prasowej prezes Młodzieży Wszechpolskiej, współorganizatora Marszu Niepodległości, Robert Winnicki. - Haniebny był też udział setek niemieckich zadymiarzy - podkreślił z kolei Artur Zawisza.

Odcinają się od bandytów

Organizatorzy piątkowego marszu na specjalnie zwołanej konferencji prasowej odcięli się od sprawców zamieszek i zapewnili, że uczestnicy Marszu Niepodległości nie brali udziału w burdach. - Organizatorzy Marszu Niepodległości zdecydowanie potępiają bandyckie zachowania, do jakich doszło w Warszawie wczorajszego dnia. Potępiamy ekstremistów, którzy ścierali się z policją na Nowym Świecie. Zdecydowanie potępiamy jakąkolwiek przemoc w wyrażaniu poglądów - powiedział Winnicki.

I dodał, że "w momencie rozpoczęcia zamieszek przez chuliganów na Placu Konstytucji organizatorzy podjęli decyzję o wyprowadzeniu kolumny manifestantów poza jego obręb".

- Przedstawiciele urzędu miasta zaproponowali alternatywną do pierwotnej trasę, na co organizatorzy się zgodzili. Jednocześnie odrzucono prośbę organizatorów o interwencję w razie zagrożenia marszu przez grupy mogące go zdestabilizować. W wyniku eskalacji starć organizatorzy postanowili rozwiązać zgromadzenie - zapewniał.

Nie tak powinno być

Zdaniem Winnickiego "nie do końca prawidłowo działały służby porządkowe". - Sukces frekwencyjny przysłaniają te smutne wydarzenia, ale złożyło się na nie kilka czynników: prowokacje lewicowych ekstremistów, bandytyzm chuliganów, nieudolność sił porządkowych. Zdecydowaną odpowiedzialność za wczorajsze wydarzenia ponoszą obok chuliganów ponoszą również środowiska lewicowych ekstremistów - zaznaczył szef Młodzieży Wszechpolskiej.

I zaapelował o zmianę prawa tak, żeby można było zapobiec podobnym wydarzeniom w przyszłości.

To jest haniebne

Z kolei inny ze współorganizatorów, Artur Zawisza zapewnił, że "marsz niepodległości był sukcesem i jego uczestnicy nie mają ani grama powodów do wstydu". Zaprotestował jednak przeciwko udziałowi obcokrajowców w obchodach polskiego święta. - Niedopuszczalnym i haniebnym był udział setek niemieckich ekstremistycznych zadymiarzy, którzy stanowili blisko połowę zatrzymanych. Haniebne było to, że niektóre środowiska lewicowe nawoływały do tego, żeby niemieccy zadymiarze przyjeżdżali do stolicy Polski - podsumował Zawisza.

Wszystkiemu winien Marsz

Zupełnie inaczej te same wydarzenia widzą członkowie Porozumienia 11 listopada, organizatorów kontrmanifestacji "Kolorowa Niepodległa", którzy również przedstawili swoje argumenty na konferencji prasowej.

- Widzimy zdemolowany Plac Konstytucji, widzimy akty przemocy wobec policji, wobec zwykłych warszawiaków, widzimy spalone wozy telewizyjne, atakowanych dziennikarzy, widzimy ogromne zdewastowanie miasta - mówiła na konferencji prasowej w Warszawie Ellisiv Rognlien z koalicji 11 listopada.

Jak podkreślała, podczas piątkowych rozrób zdemolowano bary, kawiarnie, sterroryzowano też zwykłych mieszkańców Warszawy. Zwróciła uwagę, że ludzie musieli się kryć w obronie przed skrajnymi prawicowymi bojówkami.

Ekstremiści utożsamiają się z MN

Według niej, wszystko to jest skutkiem działania uczestników "Marszu Niepodległości" organizowanego przez Obóz Narodowo Radykalny i Młodzież Wszechpolską. Zdaniem Rognlien, do Warszawy na zaproszenie ONR i MW przyjechały skrajne grupy, dlatego, że ludzie je tworzący utożsamiają się z przekazem politycznym Marszu. - Utożsamiają się ze skrajną, prawicową polityką, rasistowską i faszystowską. To są uczestnicy marszu, którzy byli sprawcami tych aktów przemocy - oświadczyła.

Po piątkowych starciach z policją na warszawskich ulicach zatrzymano 210 osób, 40 policjantów zostało lekko rannych. Do szpitali przewiezionych zostało 29 osób, które odniosły obrażenia.

Czytaj także na tvn24.pl

tvn24.pl//mn/tr