Legia zdobyła Poznań. Lecha znów pogrążył jego były piłkarz

Warszawa

PAP/Jakub KaczmarczykLegia wygrała z Lechem

Dobre tempo, dogodne okazje strzeleckie i świetne interwencje bramkarzy, aż w końcu gole. Hit ekstraklasy, w którym zmierzyły się Lech Poznań i Legia Warszawa, spełnił oczekiwania. Bohaterem znów został Kasper Hamalainen, mistrzowie Polski wygrali 2:1.

Niedzielny mecz w stolicy Wielkopolski był starciem dwóch bezapelacyjnie najlepszych polskich drużyn ostatnich lat. Obie te ekipy znakomicie wyglądały też w minionych tygodniach.

W świetnej formie

Miejscowi są jedyną w tym roku niepokonaną ekipą. W samej tylko lidze wygrali pięć razy, dwukrotnie remisowali, a - co najbardziej imponujące - stracili w tych pojedynkach ledwie jedną bramkę.

Legia z kolei na INEA Stadion przyjechała po czterech kolejnych zwycięstwach. Z ogromną przewagą psychologiczną, bo trzy ostatnie mecze w Poznaniu rozstrzygała na własną korzyść. Do tego dochodziła jej fenomenalna dyspozycja w grach wyjazdowych. Mistrzowie Polski siedem ostatnich takich spotkań wygrali. Starcie w Poznaniu było dla nich okazją na ustanowienie pod tym względem rekordu wszech czasów polskiej ligi. I tej okazji nie zmarnowali.

Dobre tempo

Derby Polski od pierwszego gwizdka mogły się podobać. Doskonale rozpoczął Lech, który raz po raz nacierał na bramkę gości. Legia nie istniała, gra toczyła się wyłącznie na połowie warszawian. W końcu jednak mistrzowie Polski się obudzili i przejęli inicjatywę. I teraz to oni byli groźniejsi.

Pierwsze 45 minut, choć emocjonujące, goli nie przyniosło. Najlepsze okazje mieli Maciej Gajos dla Lecha, którego strzał cudownie wybronił Arkadiusz Malarz i Miroslav Radović, który mógł uszczęśliwić Legię, ale jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce.

Fin znów pogrążył kolegów Druga część to więcej gry w środku pola. Długo lepsze wrażenie sprawiał Lech i swego w końcu dopiął. Na kilka minut przed końcem precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego Darko Jevticia na gola zamienił Tomasz Kędziora.

Legia zerwała się do rozpaczliwych ataków i po chwili znów był remis. Aut wyrzucał Artur Jędrzejczyk, a w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Maciej Dąbrowski.

To nie wszystko. W samej końcówce Legia wbiła kolejnego gola. I znów Lecha pogrążył jego były gracz. W 95. minucie trafił Hamalainen, który rozstrzygnął też pierwszy mecz tych ekip w Warszawie.

Legia jest wiceliderem ekstraklasy z jednopunktową stratą do pierwszej Jagiellonii. Lech zajmuje pozycję czwartą, ma o pięć oczek mniej od Legii.

Lech - Legia 1:2

Bramki: Kędziora (82) - Dąbrowski (88), Hamalainen (90+4) Składy:

Lech: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Lasse Nielsen, Wołodymyr Kostewycz - Darko Jevtic (86. Abdul Aziz Tetteh), Maciej Gajos, Radosław Majewski, Łukasz Trałka, Szymon Pawłowski (66. Maciej Makuszewski) - Dawid Kownacki (73. Marcin Robak).

Legia: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Guilherme (58. Dominik Nagy), Thibault Moulin, Vadis Odjidja-Ofoe, Michał Kopczyński (85. Kasper Hamalainen), Miroslav Radovic - Michał Kucharczyk (77. Tomasz Jodłowiec)

pqv / Źródło: sport.tvn24.pl