Przygotuj się na:

ZIMA NA DROGACH

To właśnie teraz, gdy temperatura rano spada poniżej 7 stopni Celsjusza, a kolejki do warsztatów są krótkie, powinniśmy umówić się na sezonową zmianę opon.

Legia wypuściła zwycięstwo

Warszawa

Dwa razy kibice Legii cieszyli się z prowadzenia swojej drużyny. Ale goście z Lizbony walczyli do końca. Mecz 1/16 finału Ligi Europejskiej zakończył się remisem 2-2.

Legioniści walczyli ambitnie, widać było, że w przekroju całego spotkania mają niewielką przewagę nad swoimi rywalami ze Sportingu. Mimo tego, zwyciężyć z faworozwanymi Portugalczykami się nie udało.

Do przerwy 1-0

Po kilku groźnych sytuacjach, jakie legioniści stworzyli w pierwszej połowie, udało im się dopiąć swego. W 37 minucie na prowadzenie Legię wyprowadził Jakub Wawrzyniak. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Rybus, piłkę zgrywał Jędrzejczyk, a Wawrzyniak z bliska wpakował piłkę do siatki!

Drugą połowę legioniści rozpoczęli od mocnego akcentu. W sytuacji sam na sam z bramkarzem gości był Danijel Ljuboja, ale swojej szansy nie wykorzystał.

Dobrą sytuację wykorzystał za to Sporting. W 60 minucie bramkę na 1-1 zdobył Daniel Carrico, ale niedługo cieszyli się Portugalczycy. Blisko 20 minut później Rafał Wolski podał do Janusza Gola, a ten wślizgiem skierował piłę do siatki.

W 88 minucie goście jednak ponownie wyrównali - pięknym strzałem Andre Santos pokonał bramkarza Legii.

Mecz zakończył się wynikiem 2-2. Teraz legionistów czeka mecz rewanżowy w Lizbonie. Stawka: 1/8 finału Ligi Europejskiej. Zdaniem Maciej Skorży, trenera legionistów, nie wszystko jeszcze stracone: - Cieszy mnie przebieg gry, ale na pewno nie wynik. Mogliśmy dzisiaj strzelić przynajmniej jednego gola więcej, wygrać i mieć zaliczkę przed rewanżem. Stać nas na to, by w Portugalii stwarzać sobie równie dobre sytuacje, jak dzisiaj - powiedział po meczu. - Podobny scenariusz miały już dwumecze z Gaziantepsporem i ze Spartakiem. Nie pozostaje nam nic innego, jak powtórzyć spotkanie z Moskwy - dodał.

Walka o Europę

Mecz 1/16 finału Ligi Europejskiej rozpoczął się o godz. 19.

Kilkadziesiąt minut przed meczem kibice zaczęli tłumnie nadciągać na stadion przy ul. Łazienkowskiej 3. Zakorkowane były pobliskie uliczki, fani w czapkach w barwach Legii stali w kolejkach do wejść.

Zwolnili trenera

Smaczku spotkaniu dodała słaba ostatnimi czasy forma Sportingu. Do prowadzącej w lidze Benfiki, Sporting traci aż 16 punktów, a do drugiego w tabeli FC Porto jedenaście. Z pięciu tegorocznych meczów ligowych Sporting wygrał tylko jeden, doznał dwóch porażek i dwa razy zremisował. Odpadł również z rozgrywek Pucharu Ligi. A gdyby tego było mało, kilka dni przed meczem władze lizbońskiego klubu zdecydowały się zwolnić trenera: Domingosa Paciencię.

Jeszcze rewanż

Na ławce trenerskiej zastąpił go Ricardo Sa Pinto, legenda Sportingu i 45-krotny reprezentant Portugalii. - Polski zespół gra ciekawą piłkę. Przed nim jeszcze sporo pracy, ale i tak czeka nas trudne zadanie - powiedział w środę Sa Pinto cytowany przez oficjalną stronę Legii.

Legia rozpoczęła czwartkowe spotkanie w następującym składzie:

Dusan Kuciak - Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow, Marcin Komorowski, Jakub Wawrzyniak - Michał Żyro, Jakub Rzeźniczak, Ivica Vrdoljak, Janusz Gol, Maciej Rybus - Danijel Ljuboja

fot
fot

Legia.com/tvn24.pl/ran//ec