Legia wcale nie jest na straconej pozycji? "Szanse 50 na 50"

Warszawa

TVN24 , Bartłomiej Zborowski / PAPLegia nie traci nadziei

Legia będzie odwoływać się od decyzji UEFA, która ukarała mistrzów Polski walkowerem skutkującym końcem nadziei na grę w Lidze Mistrzów. - Patrząc realnie, myślę, że szanse są fifty/fifty - ocenia możliwość powodzenia procedury odwoławczej delegat UEFA Kazimierz Oleszek.

- Wszystko zależy od tego, jak UEFA potraktuje argumenty zawarte w odwołaniu Legii, a są takie, które przemawiają za tym, żeby to odwołanie rozpatrzyć pozytywnie - uważa Oleszek.

Delegat UEFA wskazuje furtkę, którą powinna podążyć Legia. - Jedynym argumentem jest komputerowy sposób powiadamiania UEFA o tym, czy zawodnik jest zgłoszony, który obowiązuje od tego sezonu. Poprzednio to wysyłało się faksem. Teraz jest to bardziej unowocześnione, co daje klubom możliwość dokonywania zmian zgłoszonych zawodników niemalże w ostatniej chwili. To może być argument, że ten ekstranet to jakaś nowość, że nie wszyscy opanowali tę sztukę wprowadzania zmian - przyznaje Oleszek.

Odwołają się nawet do Lozanny

Szefowie warszawskiego klubu pracują nad ostateczną wersją odpowiedniego wniosku. W niedzielę prezes Legii Bogusław Leśnodorski zapowiedział, że klub odwoła się do Komisji Dyscyplinarnej UEFA, a jeśli będzie trzeba to nawet do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie.

UEFA zweryfikowała wygrany przez Legię rewanżowy mecz (2:0) z Celtikiem Glasgow w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, bo w warszawskim zespole przez cztery minuty zagrał nieuprawniony piłkarz Bartosz Bereszyński. Legia pokonała Szkotów w dwumeczu 6:1.

CZYTAJ TEŻ NA SPORT.TVN24.PL

twis