Legia w finale Pucharu Polski

Warszawa

Stołeczna drużyna po raz trzeci z rzędu stanie przed szansą wygrania tych rozgrywek. Jej mężem opatrznościowym okazał się Wladimer Dwaliszwili. Dwa gole Gruzina zapewniły stołecznym zwycięstwo z Ruchem 2:1. Drugiego zdobył po wątpliwym rzucie karnym.

Legia rozpoczęła mecz z Ruchem z animuszem. Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, jednak defensywa "Niebieskich" skutecznie rozbijała ataki lidera T-Mobile Ekstraklasy.

Za słaby Radović

Ale w 35. minucie Tomasz Brzyski wbiegł w pole karne chorzowian, "wyciął" go Jakub Smektała, a sędzia Tomasz Musiał nie miał wątpliwości. Wskazał na jedenasty metr.

Radość kibiców Legii zaraz jednak zmieniła się w złość, bo karnego nie wykorzystał Miroslav Radović. Serb strzelił słabo, nad ziemią i w środek bramki. Tak jak nie pownno się strzelać jedenastek. Najjaśniejszy wiosną punkt ruchu, bramkarz Krzysztof Kamiński, nie miał problemów z obroną.

Dwaliszwili w roli głównej

Po zmianie stron legioniści szybko zdobyli gola. W 52. minucie Władimir Dwaliszwili wykorzystał dośrodkowanie Michała Kucharczyka i sprytnym strzałem głową skierował piłkę do siatki.

Radość z gola trwała zaledwie dwie minuty. Bramkarz Legii Wojcich Skaba zaczepił szarżującego w polu karnym Łukasza Janoszkę. Sędzia bez wahania wskazał na "wapno". Jedenastkę pewnie wykorzystał Filip Starzyński. W tym momencie to Ruch był w finale Pucharu Polski.

To jednak nie był koniec emocji. Chwilę potem arbiter podyktował trzeci tego dnia rzut karny. Mocno wątpliwy. Uznał, że Marcin Baszczyński podciął Artura Jędrzejczyka. Powtórki pokazały, że faul nie był wcale taki oczywisty.

Tym razem do piłki podszedł Dwaliszwili. Gruzin pokazał Radovicowi, jak strzela się jedenastki.

Ruchowi zabrakło skuteczności

Pięć minut przed końcowym gwizdkiem mogło być 2:2, ale piłka po strzale Marka Zieńczuka przeleciała minimalnie obok słupka bramki Legii.

Legia wygrała 2:1 i trzeci raz z rzędu zameldowała się w finale. Poprzednie dwa wygrała i ma teraz szansę na podtrzymanie tej serii. Na drodze ekipy trenera Urbana stanie Śląsk lub Wisła. Drugi półfinał w środę.

Legia Warszawa - Ruch Chorzów 2:1 (0:0)Bramki: 1:0 Władimir Dwaliszwili (52-głową), 1:1 Filip Starzyński (54-z karnego), 2:1 Władimir Dwaliszwili (60-z karnego)

Legia: Wojciech Skaba - Artur Jędrzejczyk, Michał Żewłakow (46. Tomasz Jodłowiec), Inaki Astiz, Tomasz Brzyski (88. Jakub Wawrzyniak) - Miroslav Radovic, Dominik Furman (80. Ivica Vrdlojak), Janusz Gol, Michał Kucharczyk - Władimir Dwaliszwili, Marek Saganowski.Ruch: Krzysztof Kamiński - Żelijko Djokic, Marcin Baszczyński, Piotr Stawarczyk, Martin Konczkowski (57. Marcin Kikut) - Jakub Smektała (62. Marek Zieńczuk), Łukasz Tymiński, Mindaugas Panka (73. Andrzej Niedzielan), Filip Starzyński, Łukasz Janoszka - Maciej Jankowski.

CZYTAJ TEŻ NA TVN24.PL

adsz/tvn24.pl